ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki
 

• start  » Historia  » Skarby Izery

Napisany: 2018-11-24

Skarby Izery


Łąka przekoloryzowana

Mała Izerska Łąka zajęta przez osadę Jizerka - osadę, która wedle legend założona była przez ptaszników, choć o wiele bardziej prawdopodbne są jej górnicze korzenie (fot. A. Lipin)

O naturalnych bogactwach Izerskiej Łąki pisał wspominany Georg Anton Volkamann. Wg niego w tym miejscu, a ujmując rzecz dokładniej, w żwirach niesionych przez Izerę, można było znaleźć rubiny, granaty, hiacynty, szmaragdy, topazy i szafiry. Te ostanie, miały tam występować w wielkich ilościach. Jego zdaniem najczęściej posiadały biały kolor, były prześwitujące i dawały niebieskie refleksy. Trafiały się także odmiany ciemne, wręcz czarniawe, zmieszane czasami z purpurą. Volkmann wspominał także o karneolach i sardo-onyksach w górnym biegu Izery. Informacje te na przełomie XVIII i XIX stulecia zostały poddane miażdżącej krytyce, m.in. przez Hosera.

Kolejnym autorem, którego ustalenia odnośnie minerałów na Izerskiej Łące zostały zakwestionowane pod koniec XVIII w., był Nikolaus Henel (1582-1656). Pochodzący z Prudnika prawnik zapisał się w dziejach Śląska jako świetny historyk i wybitny znawca realiów swojej małej ojczyzny, ale na skarbach ziemi się nie znał. Mimo to w gruntownym opisie Śląska – będącym w zasadzie dziełem jego życia – poświęcił nieco miejsca bogactwom mineralnym Sudetów. W przypadku Izerskiej Łąki napomknął tylko, że na brzegach przecinającej ją rzeki można znaleźć jaspisy. Natomiast kamienie szlachetne wymienił tylko po przecinku – opierając się przy tym wyłącznie na tezach Schwenckfeldta.

Szafirowy potok płynący przez zachodni skraj Jizerki, swą nazwę ma zawdzięczać znajdowanym w nim drogocennym kamieniom (fot. A. Lipin)

U schyłku epoki wczesnonowożytnej w ogniu krytyki znalazły się również mineralogiczne wywody Bohuslava Balbina (1621-88) – czeskiego literata, historyka i geografa. W 1679 r. w Pradze ukazała się jego książka pt. Miscellanea historica regni Bohemiae [pol.: Rozmaitości historyczne Królestwa Czech]. Szósty rozdział pierwszej księgi Balbin wypełnił informacjami na temat Gór Olbrzymich, kilkakrotnie poruszając temat występujących tam drogich kamieni. Wśród tych najcenniejszych wymienił: topazy, rubiny, granaty, ametysty, jaspisy, karneole, szafiry i turkusy. Podane przez niego informacje inspirowały kolejne pokolenia badaczy sudeckich bogactw.

Czeski uczony czerpał mineralogiczną wiedzę m.in. ze słynnego dzieła pt. Gemmarum et lapidum historia [pol.: Historia kamieni szlachetnych i pospolitych] wydanego w 1609 r. Ową pracę, w której po raz pierwszy ok. 600 minerałów zostało opisanych w sposób systematyczny, popełnił pochodzący z Brugii Anselmus Boetius de Boodt (1550-1632). Z racji swojego medycznego wykształcenia i dużej sławy w 1604 r. został nadwornym lekarzem rozkochanego w pięknie drogich kamieni cesarza Rudolfa II (1552-1612). Na praskim dworze więcej niż medycyną zajmował się mineralogią. Zarządzał m.in. cesarską kolekcją drogich kamieni. Wart wyraźnego podkreślenia jest fakt, że osobiście odwiedził Góry Izerskie i zbadał obszar zlewiskowy rzeki Izery pod kątem występujących złóż.
Flamandczyk opisując poszczególne minerały kilkakrotnie podnosił temat znajdowanych na Łące Izerskiej granatów, szafirów i cyrkonów. Nie podał jednakże żadnych szczegółowych informacji, co do lokalizacji poszczególnych znalezisk. Pisał ogólnie o Łące Izerskiej, rzece Izerze lub o górskim pograniczu Śląska i Czech. Jego wykłady miały naukowy charakter i w niczym nie przypominały walońskich itinerariów. Z tego też powodu nie mogły być traktowane jako rodzaj przewodnika. Informacje o izerskich kamieniach szlachetnych De Boodt wykorzystywał nie tak, jak inni cytowani wyżej autorzy, czyli w celu ukazania bogactw krainy, z którą byli emocjonalnie związani, ale jako uzupełnienie szerszego wywodu o pochodzeniu i właściwościach danego minerału. Swoim dziełem udowodnił, że był rzetelnym i wnikliwym uczonym, świetnie znającym poruszaną przez siebie problematykę. Wątpliwym jest zatem aby koloryzował rzeczywistość na potrzeby samej narracji. Mimo to, po dwustu latach, w kręgach naukowych przestano darzyć podane przez niego informacje o minerałach na Łące Izerskiej większym zaufaniem.

Złoto z Izerskiej Łąki (fot. Piotr Rachwał, kol. Sławomir Błądek)

Według nadwornego medyka cesarskiego nad Izerą występowało kilka rodzajów granatów. Opisał kamienie nieprzeźroczyste, z licznymi zanieczyszczeniami oraz granaty czyste, podobne do rubinów i spineli. Oczywiście nie omieszkał wspomnieć również o szafirach. W tym przypadku zasygnalizował występowanie na pograniczu czesko-śląskim kilku odmian tego minerału. Swoją uwagę jednakże skoncentrował przede wszystkim na leukoszafirach. Jego zdaniem były one delikatnie prześwitujące, zazwyczaj o mlecznym kolorze z domieszką barwy niebieskiej. Oprócz granatów i szafirów wymienił również hiacynty. Natomiast nie odnotował występowania w tym miejscu rubinów.

Tagi: · Walończycy · górnictwo

Linki: · IZERA nie jest Wielka · Walończycy - poszukiwacze skarbów Gór Izerskich · Izera

© Góry Izerskie 2006-2020

http://www.goryizerskie.pl

kontakt redakcja facebook prywatność spis treści archiwum partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: regały magazynowe montaż haków holowniczych plomby gwarancyjne sprzątanie Wrocław