ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki

Atrakcje Wieże widokowe    Wędrówki Rower Narty Na wózku Bezpiecznie Bliżej gór Las Historia Legendy


 

• start  » Relacje  » Pokój. Obóz. Handel

 
 

Napisany: 2016-01-26

Pokój. Obóz. Handel

BOG-TUR odwiedził dwa kościoły, obóz koncentracyjny i muzeum kupiectwa

Kościół Pokoju w Jaworze - symbol pojednania katolików z ewangelikami (fot. M. Kowalski)

Grupą miłośników turystyki edukacyjnej z BOG-TUR, 23 stycznia br. wybraliśmy się na wycieczkę do kolebki Śląska.
Naszym pierwszym celem był Jawor, a w nim – Kościół Pokoju. Od przewodnika dowiedzieliśmy się, że podobnych kościołów było trzy: w Jaworze, Głogowie i we Świdnicy. Powstały na mocy traktatu westfalskiego kończącego wojnę trzydziestoletnią. Katolicki cesarz Ferdynand III dla zachowania pokoju, zezwolił wybudować na Śląsku trzy nowe świątynie protestanckie. Miał to być gest tolerancji. Obwarował go jednak licznymi ograniczeniami: kościoły musiały być lokowane poza murami miasta, nie mogły mieć dzwonnicy, architektura nie mogła przypominać istniejących kościołów, mogły powstać wyłącznie z drewna, a okres budowy nie mógł przekroczyć roku. Takie surowe warunki spełniały tylko budynki z szachulca. Kościół w Jaworze, zgodnie z nakazem zbudowano w rok, na przestrzeni 1654-55 r.
Gdyby Ferdynand III Habsburg wiedział, że dzięki zakazom powstaną wyjątkowe w skali światowej budowle... W 2001 roku Kościół Pokoju w Jaworze oraz Kościół Pokoju w Świdnicy zostały wpisane na światową listę zabytków kultury UNESCO.

Arbeit Macht Frei... Za tą bramą nie tylko kończyła się wolność. Kończyło się człowieczeństwo (fot. J. Baranowski)

Drugi cel naszej wyprawy to obiekt także związany z wojną. Niestety tą najstraszniejszą i to związany bezpośrednio. Niemiecki obóz koncentracyjny KL Groß-Rosen w Rogoźnicy – miejsce kaźni tysięcy więźniów.
Teren i jego historię przedstawił nam miejscowy przewodnik. Obóz powstał w 1940 roku jako filia KL Sachsenhausen. Więźniowie zmuszani byli do pracy w kamieniołomie granitu. Nieduży w porównaniu z innymi obóz koncentracyjny, był postrzegany jako jeden z najcięższych. Złej sławy przysparzała mu mordercza harówka w kamieniołomach, głodowe racje żywnościowe, i jak w każdym KL-u – brak należytej opieki lekarskiej. Terror i maltretowanie więźniów były na porządku dziennym.

W zrekonstruowanym baraku byłego obozu koncentracyjnego Groß-Rosen można poznać wiele szczegółów obozowej gehenny (fot. M. Kowalski)

Początkowo nieduży obóz Groß-Rosen rozrósł się po ewakuacji obozów na wschodzie Generalnej Guberni (fot. M. Kowalski)


Od 1944 roku struktura KL Groß-Rosen rozrosła się poprzez przyłączenie około 100 filii rozsianych na terenie Dolnego Śląska i jego gór, Sudetów. Wraz z filiami więził łącznie ok. 125 000 tysięcy ludzi różnej narodowości. Szacunkowa liczba ofiar sięgnęła 40 tysięcy. W lutym 1945 roku więźniowie głównego obozu w (późniejszej) Rogoźnicy zostali wyprowadzeni w tzw. marszu śmierci, a teren wkrótce zajęła Armia Czerwona. Obóz dopiero w 1947 roku został przekazany władzom polskim.

Krematorium polowe na miejscu ruin krematorium obozowego w Groß-Rosen (fot. M. Kowalski)

Kamieniołom w którym pracowali więźniowie KL Groß-Rosen (fot. A. Lipin)


 

Do dziś nie pozostało z obozu wiele: główna brama, kasyno SS (częściowo nadbudowane współcześnie), obozowa kuchnia, ruiny łaźni i fundamenty baraków. Kilka z nich zrekonstruowano aby ukazać obozowe realia. Kasyno mieści administrację muzeum – stałe i czasowe wystawy prezentujące historię obozu. Zwiedzającym udostępniono także historyczny kamieniołom – miejsce morderczej pracy więźniów.

Już w drodze powrotnej do domu przypomniały mi się Zofii Nałkowskiej: Ludzie ludziom zgotowali ten los.

Kościół Pokoju w Świdnicy - wspaniały okaz szachulcowej “prowizorki”, która stoi 360 lat (fot. J. Baranowski)

Bogato wyposażona ewangelicka świątynia robi jeszcze większe wrażenie wewnątrz (fot. M. Kowalski)


 

Ostatnim punktem na trasie wycieczki była Świdnica. W niej zwiedziliśmy drugi ocalały Kościół Pokoju oraz mieszczące się przy ratuszu Muzeum Dawnego Kupiectwa.
Budowę kościoła w Świdnicy rozpoczęto w 1656 roku. Architektem obrano wrocławskiego mistrza budowlanego Albrechta von Seabisch. Głównym wykonawcą został świdnicki cieśla, Andreas Kaemper. To piękna i okazała budowla, będąca symbolem pojednania polsko-niemieckiego. W świątyni wspólną wizytę złożyli w 1989 roku premier Polski Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Niemiec Helmut Kohl. Obaj politycy, po słynnym spotkaniu w pobliskiej Krzyżowej, modlili się tu o pokój i pojednanie.

Świdnicki rynek - handlowego miasta promującego się hasłem “Rynek z tradycjami” (fot. M. Kowalski)

W świdnickim Muzeum Dawnego Kupiectwa (fot. M. Kowalski)


 

Świdnickie Muzeum Dawnego Kupiectwa, mieszczące się w dawnym domu kupieckim, później użytkowanym przez władze miasta, powołane zostało w 1966 roku. Jest jedynym w Polsce, które specjalizuje się w temacie handlu. W poszczególnych salach zaaranżowano stoiska kupieckie np. aptekę, karczmę, sklep kolonialny, targ, dom wagi, stację paliw. W bloku śródrynkowym zachowały się relikty kramów bogatych kramarzy. Na ich wybudowanie zezwolił w 1291 roku wielki Piast – książę Bolko I. Ekspozycja piwowarska przedstawia etapy warzenia piwa. Napój w przeszłości rozsławiał miasto. Świdnickie marcowe znane było w całej Europie, a piwnice świdnickie znajdowały się m.in. we Wrocławiu, Krakowie i Frankfurcie nad Menem! Najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniem muzeum jest barokowy hol, który zdobi kopia panoramy Świdnicy z XVII w. oraz herb starosty Księstwa Świdnicko-Jaworskiego J.J.M. von Sinzendorfa.

Dawniej sala ślubów - dziś sala wystawowo-wykładowa Muzeum Dawnego Kupiectwa w Świdnicy (fot. M. Kowalski)

Muzeum Dawnego Kupiectwa w rynku świdnickim to ostatni punkt na trasie zwiedzania bogatynian (fot. M. Kowalski)


 

Po strawie duchowej przyszła pora na strawę dla ciała. Przeszliśmy więc dosłownie kilka kroków do "Piwnicy Ratuszowej". Uraczono nas michą pysznych pierogów, żeberkami, barszczem z kołdunami i tym podobnymi specjałami.

Z pełnymi brzuchami i głowami wypełnionymi bogactwem wrażeń wróciliśmy do górnołużyckiej Bogatyni.

Bogusława Pikulska-Baranowska

 
 
 
 

Tagi: · relacja z wędrówki · zabytki · obozy pracy

Linki: · Wszy, bydło i karpie na drodze do Świdnicy · Ślady wokół Chrastavy · Artystyczna Galeria Izerska

 
ExpresMenu
 

Zobacz więcej

 
 

© Góry Izerskie 2006-2017

http://www.goryizerskie.pl

newsletter kontakt redakcja prywatność archiwum spis treści facebook partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: montaż haków holowniczych regały magazynowe plomby gwarancyjne sprzątanie Wrocław