ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki
 

• start  » Góry Literackie  » Obczaj ten obyczaj

Napisany: 2022-04-26

Obczaj ten obyczaj

Tradycje Świąt Wielkanocnych wg młodych świeradowianek

Reprezentujące bardzo wysoki poziom prace autorstwa Zuzanny i Zofii zostały docenione w trakcie X Ogólnopolskiego Konkursu Historyczno-Regionalnego Poznajemy Źródła Historii I Kultury Naszego Regionu. Serdeczne gratulacje! Publikacja dzięki uprzejmości Teresy Fierkowicz — opiekunki merytorycznej laureatek.

W tradycjach wielkanocnych jest wiele słowiańskich obrzędów przedchrześcijańskich (źródło: Pixabay)

Zuzanna Wolanin, miejsce III

Ezra Pound — amerykański poeta i publicysta powiedział kiedyś, że: „Tradycja to piękno, które chronimy, a nie więzy, które nas krępują.”
Mieszkam na Dolnym Śląsku, ludność, która tu zamieszkuje przyjechała po wojnie z różnych stron Polski. Każdy przywiózł ze sobą tradycje i obyczaje, które przekazuje swoim potomkom.
Dzięki pielęgnowaniu zwyczajów, o których opowiadają nam dziadkowie, rodzice, sąsiedzi, możemy się wiele dowiedzieć o przeszłości, poznać historię naszych rodzin i naszego regionu.
Bardzo lubię okres przedświąteczny i same święta. To czas, kiedy spotykamy się z krewnymi. Moja rodzina jest bardzo liczna, więc zawsze jest wesoło i gwarno. Rodzice, dziadkowie, moje ciocie i wujkowie, wspominają swoje dzieciństwo, opowiadają o tradycjach, jakie były przed laty, porównujemy, co się zmieniło, a co przetrwało do dziś.
Wielkanoc poprzedza czas postu rozpoczynający się w Środę Popielcową. Tego dnia z całą rodziną idziemy do kościoła, żeby zgodnie z tradycją pochylić głowy do posypania popiołem. W kościele trudno jest znaleźć miejsce, co świadczy ważności tego dnia dla katolików.
Zanim jednak rozpocznie się post, w czwartek odwiedzamy naszą sąsiadkę. Starsza kobieta, związana z tymi terenami od urodzenia. Z przyjemnością słuchamy jej wspomnień, jest dla nas prawdziwą kopalnią wiedzy o tutejszych tradycjach i obyczajach dawniej. Dla nas ten dzień to tłusty czwartek — ona zaś wspomina, że mówiono na ten dzień zapusty. Spotykano się w domach i świętowano. Ludzie jedli nie tylko pączki, faworki i róże karnawałowe, ale stoły były zawsze suto zastawione potrawami. Tak żegnano karnawał i przygotowywano się do postu.

Wielkanoc to najważniejsza uroczystość dla każdego chrześcijanina. Przygotowania do tego święta rozpoczynają się już tydzień wcześniej. W niedzielę palmową mieszkańcy mojej miejscowości tłumnie uczestniczą w Mszy Świętej, w trakcie której kapłan dokonuje poświęcenia przyniesionych palm i palemek. Zauważyłam, że większość osób je kupuje. Tylko starsi i najmłodsi wykonują je samodzielnie. Ja też przygotowuję palmę z moimi rodzicami, wykorzystując żywe gałązki bukszpanu, wierzby, żywe kwiaty, ale też kwiaty z bibuły.
W tygodniu poprzedzającym Wielkanoc we wszystkich domach jest wiele przygotowań. W mojej rodzinie również przygotowujemy potrawy świąteczne, pieczemy ciasta. Tradycją jest, że cała rodzina bierze w tej krzątaninie udział, każdy ma swoje zadania do wykonania. Pisanki robię razem z tatą. Nie kupujemy sztucznych barwników. Jajka barwimy gotując je w wodzie z łupinami cebuli, kurkumy, liśćmi barwinka i szpinaku. Czasami gotując jaja w tych barwnikach, wkładamy je w pończochę i naklejamy na jajeczko różne listki, np. pietruszki. Kiedy jaja są już kolorowe, wydrapujemy z tatą na nich różne wzory.

W Wielki Czwartek uczestniczymy w uroczystościach kościelnych. Tego dnia mamy jeszcze jedną nowy zwyczaj. Mogę stwierdzić, że żyję w wielokulturowej rodzinie, a co kraj, to obyczaj. Mój wujek jest Niemcem, zachwycają go polskie tradycje i obyczaje. A my dowiadujemy się, jakie zwyczaje mają nasi sąsiedzi. W Niemczech czwartek nazywa się Gründonnerstag (pol. zielony czwartek). Tego dnia należy koniecznie zjeść coś z zielonych warzyw lub ziół; ponoć zapowiada to dobrobyt na cały rok. Wprowadziliśmy ten zwyczaj do obchodów naszych świąt.

Wielki Piątek jest u nas dniem spokoju, wyciszenia. Zgodnie z przekazem moich dziadków w domach telewizor i radio się wyłączało, a nawet nakryte były białymi obrusami. My również staramy się nie korzystać wówczas ze środków masowego przekazu. Dla mnie to dzień bez internetu. Wieczorem uczestniczymy w Liturgii Męki Pańskiej, a potem zgodnie z harmonogramem ustalonym przez proboszcza, mieszkańcy kolejnych ulic czuwają i modlą się przy grobie Jezusa. To też takie miłe przeżycie, kiedy sąsiedzi razem przychodzą do kościoła na modlitwę.

W Wielką Sobotę przygotowuję wraz z Rodzicami pokarmy do święcenia. Do koszyczka wkładam przygotowane wcześniej pisanki, pieczywo, wędlinę, sól, pieprz, chrzan i baranka. Wieczorem uczestniczymy w liturgii Wigilii Paschalnej. Która zakończona jest procesją rezurekcyjną. Sobota, to ostatni dzień przygotowań, w mojej rodzinie jest taki zwyczaj, że wszystko musi być naszykowane. Musimy mieć przygotowane ubrania, wypastowane buty, mieszkanie musi lśnić czystością. W niedzielę nie wolno już nic robić! To wielki dzień, w którym świętujemy Zmartwychwstanie Pana Jezusa. Najbardziej uroczystym momentem jest śniadanie wielkanocne. Po odmówieniu modlitwy przez najstarszego członka rodziny, dzielimy się święconym jajkiem, życząc sobie przy tym wszystkiego najlepszego.
Na stole króluje żur, który kisi moja babcia, z jajkiem i białą kiełbasą oraz wędzonką z koszyczka, dodajemy do niego wiórki ze świeżego chrzanu, które przygotowuje mój dziadek. Taki sposób przygotowania dziadek wyniósł ze swojego domu rodzinnego. Oprócz żuru, jest dużo wędlin, pasztety, ciasta, baby, mazurki oraz najsmaczniejszy deser — przygotowywana przez moją ciocię pascha.
Po śniadaniu wszystkie dzieci wychodzą do ogrodu. To znowu obyczaj nowy, moi dziadkowie i rodzice go nie znali. Dotarł do nas z Niemiec. Zajączek ukrywa w ogrodzie niespodzianki, a naszym zadaniem jest je odnaleźć. Najczęściej są to słodycze.

Mieszkam na terenie Górnych Łużyc. Szukając informacji w różnych publikacjach, o obchodach świąt na tym terenie, znalazłam zapis o ciekawej tradycji wielkanocnej pielęgnowanej do czasów obecnych przez Serbołużyczan. W Budziszynie i okolicach odbywają się procesje konne. W Niedzielę Wielkanocną mężczyźni ubrani we fraki i cylindry na głowach, po trzykrotnym okrążeniu kościoła, niosąc sztandary, ruszają w orszaku do okolicznych wsi śpiewając nabożne pieśni, ogłaszając Zmartwychwstanie Pana. Odmawiana jest modlitwa o dobre zbiory. Jest to bardzo widowiskowe, ponieważ oprócz jeźdźców uroczyście przystrojone są również konie. Oglądają to tłumy turystów, którzy przyjeżdżają nie tylko z Niemiec, ale również z całego świata.

My za to mamy swój Śmigus Dyngus, czyli lany poniedziałek. Każdy musi zostać w tym dniu oblany wodą, to symbolizuje oczyszczenie z grzechu. Dawniej lano wodę z wiader — dziś robimy to raczej symbolicznie, tylko młodsi mają przy tym dobrą zabawę.

Serbołużyczanie też mają pewną tradycję związaną z wodą i Wielkanocą. Woda zaczerpnięta przed wschodem słońca w Niedzielę Wielkanocną ze źródeł i potoków, ma nadzwyczajną moc — leczy i wpływa korzystnie na urodę. Jest jednak pewien warunek: panny, które ją przynoszą muszą milczeć, kiedy idą po wodę oraz w drodze powrotnej. Zadanie nie jest proste, ponieważ utrudniają je często chłopcy próbujący zagadnąć dziewczyny, a tzw. woda paplających traci swą cudowną moc.

Co kraj to obyczaj, co rodzina to zwyczaj — w mojej rodzinie pielęgnujemy tradycje i zwyczaje przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale uzupełniamy je nowymi, które wprowadzają nowi członkowie rodziny. Z uwagą słucham opowieści dorosłych, uczestniczę w przygotowaniach, ponieważ uważam, że to moim zadaniem będzie przekazanie ich dzieciom i wnukom. Cieszę się, że nasze zwyczaje bardzo podziwiają nasi sąsiedzi z Niemiec, podkreślają, że możemy być dumni z naszych tradycji.

Jutrowne jěchanje, czyli wielkanocne poranne rozgłaszanie światu o zmartwychwstaniu Jezusa to tradycja sięgająca Renesansu (źródło: Pixabay)

Zofia Salawa, wyróżnienie konkursowe

Święta Wielkanocne w mojej rodzinie to mieszanka kulturowa Kaszub i Podhala. Wszystko za sprawą babci i dziadka, których połączyła powojenna wędrówka ludów. Spotkali się, zakochali — Północ z Południem, góry z Pomorzem, a los zaprowadził ich na Zachód.

Nasze rodzinne świąteczne tradycje są połączeniem obrzędów z nutą współczesnych smaków, przemycanych przez rodziców i starsze rodzeństwo, ale większość jest niezmienna od lat.
Środa Popielcowa rozpoczyna okres oczekiwania i przygotowania do Wielkanocy. Poprzedzane przez ustalenia miejsca rodzinnego spotykania, przydziału obowiązków: kto co piecze i gotuje, kto przywiedzie dziadków, zaniesie ich koszyczek ze święconką do kościoła itd.

Przed Niedzielą Palmową przygotowujemy samodzielnie wysokie palmy z materiałów ekologicznych. Tutaj rządzi babcia, która uczyła i nadal uczy nas sztuki wykonania kwiatków z bibuły, umiejętnego zabezpieczenia różnego rodzaju ździebeł trawy i zbóż, które zostały zebrane podczas lata i jesieni oraz zafarbowane. Tato przygotowuje długą gałąź, którą wygładza żeby łatwiej było przymocować wcześniej przygotowane ozdoby. Owijamy kij bibułą, ozdabiamy i dekorujemy gałązkami wierzby, bukszpanu, barwinka i cisa. Dolna część owinięta jest wstążką. Pomimo tego, że babcia dba o tradycyjne wykonanie palmy — samodzielnie, to czasem pozwala mamie na zastosowanie nowych metod, np. kleju na gorąco. Taki sposób jest przydatny przy dużej konstrukcji.
W niedzielę po mszy, mama i babcia uderzają palmą wszystkich mówiąc „palma bije, nie ja biję, za sześć noc Wielkanoc!”. Nikogo się nie oszczędza, nawet zwierząt, by uchronić przed chorobami i wszelkim złem. Palma stoi w domu do kolejnej Wielkanocy, a nasza babcia umieszcza poświęcone gałązki za obrazem. W czasie burzy stawia na oknie żeby broniła przed piorunami.

Wielki tydzień to czas porządków, pieczenia, faszerowania, peklowania mięs i, to lubimy najbardziej, malowania jajek. Według naszej tradycji płeć męska się tym nie zajmuje. Malują wyłącznie dziewczyny.
Kraszanki, skrobanki, pisanki to prawdziwe dzieła, które będą królować na naszych stołach, a nawet będziemy się nimi obdarowywać idąc w gości. Podczas świąt biorą udział w zabawie zwanej stukaniem jajek. Domownicy uderzają czubkami jaj . Wygrywa ten, którego jajko rozbije najwięcej jajek rywali. Podczas konkursu jest wiele śmiechu i radości.

Kolejnym zwyczajem jest udział w Triduum Paschalnym. W czwartek, piątek i sobotę idziemy wieczorem do kościoła. Najbardziej lubimy Wielką Sobotę, kiedy przed kościołem jest rozpalone ognisko i palimy świece. Msza trwa bardzo długo, biją dzwony, a wierni idą ze świecami w procesji. Niesamowite wrażenie robi ten zwyczaj na nas wszystkich.

Tradycyjnie w sobotę święcimy pokarmy. Przygotowujemy duży kosz, do którego wkładamy: chleb, wędlinę, pisanki, babkę wielkanocną, sól, chrzan, baranka cukrowego upieczonego w specjalnej formie babci. Wiklinowy koszyczek nakrywamy ręcznie wykonaną serwetką, którą mama dostała od babci. Dodatkowo w koszyczku jest gałązka bukszpanu, a u babci mirt. Po przyniesieniu święconki do domu stawiamy ją na stole, ozdobionym wiosennymi kwiatami (tulipanami lub żonkilami), ale to już jest zwyczaj, który wprowadziliśmy w naszym domu niedawno.

Linki: · Świat nieuporządkowany · Niedopowiedzi · My wołamy

© Góry Izerskie 2006-2020

http://www.goryizerskie.pl

kontakt redakcja facebook prywatność spis treści archiwum partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: montaż haków holowniczych regały magazynowe blokady skrzyni biegów sprzątanie Wrocław