ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki

Atrakcje Wieże widokowe    Wędrówki Rower Narty Na wózku Bezpiecznie Bliżej gór Las Historia Legendy


 

• start  » Relacje  » SIRUWIA - japońska pigułka w Przesiece

 
 

Napisany: 2014-08-04

SIRUWIA - japońska pigułka w Przesiece

Wspaniała sztuka ogrodnicza z Japonii zachwyciła karkonoskie małżeństwo

Skrawek Japonii w Przesiece przy ul. Brzozowe Wzgórze 8b (fot. K. Tęcza)

W cichej dolince, na powierzchni 1,5 ha państwo Sylwia i Jakub Kurowscy realizują swoje marzenie. Początkowo miał to być tylko teren wypoczynkowy dla gości. Jednak cztery lata temu gospodarze zmienili koncepcję i postanowili stworzyć tu nową atrakcję turystyczną. Prace nabrały tempa. W ruch poszedł ciężki sprzęt. Trzeba było przygotować teren. Do tej pory była to leśna dolinka jakich wiele w okolicy. Miejsce zresztą dobrze zlokalizowane – przebiegają tędy szlaki turystyczne, a i nie brak naturalnych walorów krajobrazowych. Za płotem wznosi się skaliste wzgórze z głazami tworzącymi dwie jaskinie. Choć są łatwo dostępne, do dolnej lepiej nie wchodzić – jest siedliskiem złej energii. Przestają działać nawet przenośne telefony. Ostatecznie można odwiedzić górną jaskinię. W niej gromadzi się energia pozytywna. Wtajemniczeni uznali to miejsce za Czakram. Poniżej niej można zobaczyć cudowne kaskady Myi. Opodal zaś – wodospad Podgórnej. Ulubione miejsce "morsów".

Jakub Kurowski oprowadza przewodników po ogrodzie (fot. K. Tęcza)

"Ogrodami zajmuję się od zawsze. Już jako kilkuletni chłopiec pomagałem rodzicom przy pielęgnacji przydomowego ogrodu", mówi twórca karkonoskiego ogrodu japońskiego, Jakub Kurowski. Tak mu pozostało. Kiedy okazało się, że żona Sylwia również interesuje się przyrodą, postanowili założyć ogród autorski. "Postanowiliśmy wzorować się na ogrodach japońskich. Z założenia nie mają one początku ani końca", dodają państwo Kurowscy. W ich wydaniu ogród ma naśladować karkonoski krajobraz.

Zwiedzając przesieczańskie założenie ogrodowe nie należy wprost porównywać go z ogrodami japońskimi. Te w Kraju Kwitnącej Wiśni mają często kilkaset lat – ten karkonoski ledwie powstał. Najstarsze rośliny mają 15 lat. Niektórzy uważają, że za dużo w nim kamieni. Ilość ułożonych skał jest rzeczywiście imponująca. Jednak za kilka lat rośliny podrosną, a kamienie wtopią się w zielone tło. Będą wówczas ładnym dodatkiem do wszechobecnej ożywionej przyrody. Dopiero wówczas będziemy podziwiać pełną krasę tego miejsca. Okaże się też czy wykonana przez małżeństwo Kurowskich tytaniczna praca (przemieszczono milion ton ziemi!) przyniosła efekty.

Spacery krętymi ścieżkami dają czas na zadumę(fot. K. Tęcza)

Japońskie ogrody opierają się zazwyczaj na wodzie. Tak też jest w Przesiece. U góry dolinki znajdują się dwa źródła. Swobodnie wypływająca z nich woda nawadnia cały teren. Dzisiaj, dzięki ujęciu w system rurociągów tworzy obieg zamknięty. Po przetoczeniu przez wodospady, sztuczne potoki i jeziorka, wraca ponownie na górę. Służy do tego specjalna pompa o wydajności 800 litrów na minutę.
W ogrodzie wykonano dwie duże kaskady. Męską, z której woda spływa z hukiem na dół obok sztucznej groty oraz żeńską. Z niej woda spływa spokojnie.

Poza wodą w oczy rzucają się trzy drewniane obiekty: olbrzymia brama wjazdowa, mostek oraz wiata. W planach jest jeszcze herbaciarnia, w której będą się odbywały pokazy parzenia herbaty. Oczywiście będzie można się jej napić. Dachy na razie pokrywa papa. Wkrótce jednak pojawi się na nich dachówka mnich i mniszka. Doda to uroku. Spora część terenu wysypana jest żwirkiem, a ścieżki tworzy materiał przepuszczający wodę.

Stara studnia oraz modrzewiowe bonsai (fot. K. Tęcza)

Spacerując po nich dotrzemy do licznych zakątków. Z pewnością każdy znajdzie swe ustronie. Można wypocząć spoglądając na strzeliste bazalty przywiezione z kamieniołomu koło Pasiecznika. Albo wyobrazić sobie wyspy japońskie obmywane morskimi wodami. Przedstawione jako skały ustawione na żwirku grabionym w specjalne wzory. Można się zadumać nad siłą zaklętą w kamiennych kołach, używanych niegdyś w pobliskim Miłkowie. Służyły do ścierania drewna. Jedno koło układano w poziomie, drugie pionowo. Ważącym nawet 4 tony kręgom nic nie mogło się oprzeć. Teraz służą jako ozdoby.

Gunnera olbrzymia (fot. K. Tęcza)

Przechadzając się po ogrodzie krętymi ścieżkami, wszak w życiu tez nie ma prostych dróg, możemy zachwycać się rododendronami i azaliami. Rośnie tu ponad 800 krzewów w 80 odmianach. Pomiędzy nimi świerki, dęby i sosny, a nawet limba. Zwraca uwagę gunnera olbrzymia (Gunnera manicata) pochodząca z Ameryki Południowej. To największa bylina świata. Przypomina rodzimy rabarbar. Z tą różnicą, że ma duże kolce, a jej wysokość dochodzi do kilku metrów. Potężne liście w ciągu jednego sezonu dorastają dwóch metrów średnicy. W naszym klimacie to o tyle istotne, że roślina ta nie lubi zimna i jesienią trzeba ją zabezpieczyć. Wstępnie czyni się to właśnie tymi liśćmi. Są ścinane, by obłożyć nimi pozostałą część byliny. Gunnera wypijając dziennie ponad 200 litrów wody nie rośnie w samej wodzie. Woli wilgotne tereny przybrzeżne, tak by sięgać do wody tylko korzeniami. Mówi się, że roślina darowana z dobrego serca, pięknie rośnie. W przypadku gunnery państwa Kurowskich potwierdza się to w całości. Otrzymana w prezencie od znajomego z Görlitz ma już pięć lat. Widać, że opiekunowie są z niej dumni. Zadowolone są także myszy, dla których stała się prawdziwym przysmakiem. Dlatego nigdy nie wiadomo ile z niej zostanie po okresie zimowym.

Oczko wodne i mostek (fot. K. Tęcza)

W samym środku ogrodu znajduje się wodne oko. Budowane jako basen, dno ma wyłożone kamiennymi płytami. Gromadzi 300 m3 wody. Na wystającej z tafli skale rośnie modrzewiowe bonsai. Każdego roku składa pod nim jajka kaczka. Niestety kiedy wyklują się pisklęta – kacza rodzina opuszcza skałkę. Ptaków nie zatrzymuje nawet podsuwanie smakołyków.
W wodzie rosną lilie: białe, różowe i czerwone. Piękno ukazują tylko w ciągu dnia, a na wieczór kwiatostany się zamykają.
Przy brzegu stawku widać kamienną studnię. To jedyny oryginalny element grodu. Pierwotne ocembrowanie wspierało się na drewnianych podporach. Nie rozbierając ich, wykonano nową, kamienną konstrukcję. Tak też uczyniono z usytuowanym obok uroczym mostkiem. A na studni widnieje data: 1869.

Wodospad męski (fot. K. Tęcza)

Aby uzmysłowić sobie jak wielką pracę włożono w realizację ogrodu podam, że przy budowie głównego wodospadu do zaprawy zużyto 125 ton żwiru. Wylano 20-tonowy fundament. Wielkość głazów nie pozostawia złudzeń, że to była ogromna praca. Czy właściciele aby nie podpisali paktu z diabłem? Może to on pomaga im przenosić skały?

Urządzanie górnej części ogrodu jest zakończone lecz pozostałe części będą jeszcze rozbudowywane. Na razie na aktualnym areale. W planach jest stosowne kolorowe oświetlenie poszczególnych punktów. Pozwoli na zwiedzanie ogrodu nocą. Niebawem zostanie też urządzony duży parking, a przy nim na tablicach zawisną informacje o ścieżce dydaktycznej "Nasz region, nasza przyroda".

Kaskada żeńska (fot. Anna Tęcza)

Ogród japoński w Karkonoszach wtopił się już w otoczenie. Mimo, iż zupełnie inny niż otaczająca go przyroda, wcale nie razi. Myślę, że odwiedzającym spodoba się ta oaza spokoju. Już dzisiaj burze milkną nim tu dotrą. Wiatr prześlizguje się górą, a komary pozostają na mniejszych wysokościach.

Krzysztof Tęcza

 
 
 
 

Tagi: · Karkonosze · atrakcje turystyczne

· siruwia.pl

 
ExpresMenu
 

Zobacz więcej

 
 

© Góry Izerskie 2006-2017

http://www.goryizerskie.pl

newsletter kontakt redakcja prywatność archiwum spis treści facebook partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: plomby gwarancyjne regały magazynowe montaż haków holowniczych sprzątanie Wrocław