ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki
 

• start  » Góry Literackie  » Dziecko — największy skarb

Napisany: 2022-06-01

Dziecko — największy skarb

Legenda o skarbcu Ducha Gór, gdzie to jedna chciwa niewiasta zostawiła swą pociechę

Niedaleko kopalni STANISŁAW znajduje się formacja skalna zwana Zwaliskiem. Składa się z trzech grup granitowych skałek o nazwach: Skarbki, Zamek Wieczorny i Skalna Brama. W księgach walońskich można znaleźć wiele informacji o bogactwach tam znajdywanych. Zapisano w nich również starą legendę o skarbcu Ducha Gór. Posłuchajcie...

Okładka książki Johanna Karola Augusta Musäusa: MÄRCHEN VON RÜBEZAHL (pol. BAJKI RÜBEZAHLA), ze zdjęciami Wilhelma Stumpfa, Norymberga 1914 (domena publiczna)

Od zamierzchłych czasów Sudetami opiekował się Duch — Karkonoszem, Rzepiórem lub Liczyrzepą przez okoliczną ludność zwany. Z początku Karkonosz z ludźmi żył w przyjaźni, pomagał im ziemię żyzną znaleźć, by plony były większe, wskazywał skarby w ziemi ukryte i uczył, jak z nich korzystać, by życie łatwiejszym było. Jednak z czasem spostrzegł, że wielu z nich jego gór ukochanych nie szanuje, przyrodę niszczy, skarby rabuje, umiaru w niczym nie ma. Na dodatek niektórzy zaczęli sobie kpić z niego i wymyślać o nim złośliwe historie. Długo jeszcze próbował żyć z ludźmi w zgodzie, jednak widząc ich coraz większą chciwość i brak wdzięczności, w końcu wpadł w złość okrutną. Skarby wszelakie, którymi Sudety całe były wręcz przepełnione, pozbierał i ukrył w kilku, tylko sobie wiadomych, miejscach. Jednym z nich była skała w Zwalisku, Skarbkami zwana. Gdy wykonał zamierzony plan, zszedł do swego podziemnego pałacu i ukrył się tam na wieki. Tylko od czasu do czasu wychodził na powierzchnię, by sprawdzić, czy jego ukochanym górom zbyt wielka krzywda się nie dzieje i czy ludzie wreszcie zmądrzeli. Niestety, wciąż zachowywali się tak samo.

Tajemnicę Karkonosza odkryli wreszcie uparci walończycy. W swych tajemnych księgach opisali drogę do skarbca Ducha Gór, ale by go nie rozzłościć, nikomu jej nie zdradzali. Tylko najodważniejsi z nich wyprawiali się do Skarbka, bo Karkonosz niejednego przerazić i odstraszyć potrafił. Moc magiczną bowiem miał ogromną i wiele strasznych pułapek dla śmiałków skarbów szukających przygotował. A dwa razy w roku sam odwiedzał swój skarbiec i sprawdzał, czy nic z niego nie zginęło.
Zdarzało się czasem, że ktoś zupełnie przypadkiem w okolice Skarbków trafiał i napotykał otwarte marmurowe drzwi. Nie wiadomo, czy Duch zapominał je zamknąć, czy też specjalnie je zostawiał, by biednym ludziom pomóc. Pewnego razu, a było to akurat w dzień świętego Jana, jedna uboga kobieta wraz z małą córeczką wybrały się do lasu szukać malin. Wkrótce się ściemniło, a one zabłądziły w gęstym lesie. Zawędrowały aż pod Zwalisko. Kobieta ujrzała wypełnione skarbami wnętrze skały, weszła do środka i zaczęła zgarniać do dzbanka złote talary. Gdy usłyszała szelest zamykających się drzwi, wybiegła szybko na zewnątrz. Odwróciła się, by popatrzeć na zamykającą się skałę i ujrzała przez szparę swą córeczkę, bawiącą się kolorowymi klejnotami. W tym momencie skała się zamknęła. Po drzwiach nie było już ani śladu. Długo kobieta rozpaczała. Zrozumiała bowiem, że bez ukochanej córki, żadne bogactwa nie maja dla niej znaczenia. Od tej pory codziennie przesiadywała pod skałą, czekając na jej powtórne otwarcie. Minęło gorące lato, liście jesienne tkały na leśnych ścieżkach wielobarwny dywan, a ona wciąż cierpliwie czekała pod skałą, modląc się gorąco o zdrowie córeczki.
W końcu las zasnął pod puszysta pierzyną śniegu. Pewnego wieczora, tuż przed Wigilią, kiedy zrezygnowana kobieta zbierała się do odejścia, nagle skała otwarła się z cichym szelestem. Kobieta szybko wbiegła do środka, rozglądając się z nadzieją. Na ławie pod ścianą ujrzała swoje dziecko. Było całe i zdrowe.

Osłabłej z radości kobiecie dzbanek wypadł z rąk. Złote talary rozsypały się po ziemi, jednak nie przejęła się tym wcale. Przecież i tak chciała je oddać Duchowi Gór. Dawno bowiem zrozumiała, że największym skarbem w jej życiu jest ta mała, roześmiana dziewczynka. Mocno chwyciła ją w ramiona, otuliła chustą i wybiegła w rozgwieżdżoną noc. Po chwili znalazła się przed swoim domem. Zdziwiło ją trochę, że droga powrotna minęła tak szybko. Gdy rozbierała córeczkę, z chusty posypały się talary. To Duch Gór nagrodził jej cierpliwość i wytrwałość.

Grażyna Kasprzak

Tagi: · legendy · Świeradów-Zdrój

Linki: · Legenda o Skarbczyku w Wieczornym Zamku · Wieczorny Zamek · Bogactwo wnętrza gór

© Góry Izerskie 2006-2022

http://www.goryizerskie.pl

kontakt redakcja facebook prywatność spis treści archiwum partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: regały magazynowe montaż haków holowniczych plomby gwarancyjne sprzątanie Wrocław