ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki
 

• start  » Książnica Izerska  » Byłym, aktualnym i przyszłym gryfowianom

Napisany: 2021-08-04

Byłym, aktualnym i przyszłym gryfowianom

„GRYFÓW ŚLĄSKI. Portret historyczny miasta nad Kwisą / Greiffenberg in Schlesien. Historisches Portrait einer Stadt am Queis”

Greiffenberg in Schlesien - Gryfów Śląski na rycinie Fischera & Stuckart z 1819 (album Schlesien, s. 76)

To nie jest książka dla osoby, która chce poznać dzieje miasta. Nie jest monografią, z którą od zarania po współczesność autora prześledzimy najważniejsze fakty, procesy i osobliwości miejscowości. Nie jest publikacją, przez której soczewkę poznamy Gryfów Śląski. Nie dowiemy się zeń jak osada powstała, ani kiedy przekształciła się w gród. Nie ukazuje krytycznych momentów w historii, nie opowiada o klęskach i chwilach triumfu mieszczan. Nie wyczytamy jak się Gryfów rozbudowywał, ilu miewał na przestrzeni dziejów mieszkańców. Autor nie pokazuje też przekształceń miasta na tle dziejów. Książka bowiem nie jest historią Gryfowa.

Jaki to więc portret miasta? Osobisty, subiektywny i zachęcający do pójścia śladami dra Jarosława Bogackiego. Ten pięćdziesięcioletni gryfowianin z urodzenia i wychowania, naukowiec dwu szacownych instytucji: Instytutu Językoznawstwa Uniwersytetu Opolskiego i Katedry Germanistyki Interkulturowej Uniwersytetu w Bayreuth, od lat zajmuje się historią swego gniazda. Choć wyfrunął zeń dawno temu, to chętnie nad Kwisę wraca i wciąż zgłębia to, co pchnęło go we świat germanistyki i historii pogranicza śląsko-górnołużyckiego — przeszłość obu krajów. Ich niezwykła międzykulturowa płodność i wcale nie prowincjonalny dziejowy dorobek.
Jak sam mówi, może cokolwiek anegdotycznie, to właśnie gryfowskie pamiątki skłoniły go ku germanistyce, do poznania języka poprzedników. Aby zrozumieć co napisane jest na okazałym, niezwykle sugestywnym epitafium Schaffgotschów w kościele Św. Jadwigi Śląskiej, postanowił się nauczyć języka niemieckiego i zrozumieć niemiecką kulturę.

Bogacki nie jest odosobnionym przypadkiem. W pokoleniu dzisiejszych 50-latków, dokonujących życiowych wyborów edukacyjnych i zawodowych 30 lat temu, po zrzuceniu komunistycznego knebla z ust historii, kiedy wreszcie można było mówić, kto i jak żył w dorzeczu Odry, Bobru i Nysy przed Polakami, znajdziemy wiele podobnych motywacji. Jednym przyświecała ciekawość, inni dzielili się zdobytymi ciekawostkami, u wielu zrodziła się z tego życiowa pasja.
Z osobistych obserwacji syna pogranicza czesko-polsko-niemiecko-górnołużycko-śląskiego wnoszę, że nigdy dotąd tak wielu nie interesowało się lokalną i regionalną historią, nie odkrywało przeszłości tak dogłębnie. Niezależnie jak trudna i niejednowymiarowa ona bywa.

JAROSŁAW BOGACKI: GRYFÓW ŚLĄSKI. PORTRET HISTORYCZNY MIASTA NAD KWISĄ / GREIFFENBERG IN SCHLESIEN. HISTORISCHES PORTRAIT EINER STADT AM QUEIS

Także i ten aspekt porusza autor portretu historycznego miasta nad Kwisą — wielowymiarowość. Książka składa się z trzech części, niekoniecznie ze sobą powiązanych. Traktują bowiem o trzech różnych zagadnieniach i zarazem są trzema migawkami, ujęciami różnych momentów dziejowych. Nie tworzą linearnej opowieści, ani nawet nie są chronologicznie następującymi po sobie wyimkami. Każda z nich mogłaby być osobnym opracowaniem (a tematyka z pewnością na to zasługuje). Zarazem każda pozwala zrozumieć co kształtowało gryfowską rzeczywistość na różnych płaszczyznach.

Pierwsza przedstawia osobistości, które nadały miastu charakter na kilkaset lat: to kupcy i faktorzy lniani. Gryfów u zarania epoki nowożytnej stał się istotnym ośrodkiem tkania i handlu materiałem z bławatnie kwitnącej uprawy. Biogramy bawarskich, holenderskich, angielskich, ale i oczywiście śląskich lenników nie tylko tworzą koloryt miasta sprzed 3, 4, 5 stuleci, ale bywają, jak to zwykle opowieści o ludziach — pouczające.
Len zresztą był przez stulecia podstawą dobrobytu Śląska i Górnych Łużyc. Oba kraje od końca średniowiecza aż po pierwsze nowoczesne stulecie XIX, rozwinęły — zwłaszcza w południowej, sudeckiej krainie — ogromne uprawy lnu, jego przetwórstwo i produkcję lnianych tkanin. To właśnie len stał się podstawą bogactwa niejednej gryfowskiej rodziny. I choć nad Kwisą już nie zobaczymy bielników, a w mieście brak wyspecjalizowanego w sprzedaży lnianej odzieży sklepu, to warto pamiętać o tym skąd patrycjusze stawiający wokół rynku kamienice czerpali dochody.

Epitafium rodziny Schaffgotsch w kościele parafialnym w Gryfowie Śląskim autorstwa Hansa Klintscha (fot. Jarosław Bogacki, źródło s. 29, GRYFÓW ŚLĄSKI. PORTRET...)

Część druga opowiada o kolejnej osobliwości łużycko-śląskiego pogranicza — kościele granicznym w dzisiejszej Wieży Dolnej, wsi przylegającej do Gryfowa od południa. Wraz z tzw. kościołami ucieczkowymi, powstałymi jeszcze w czasie wojny trzydziestoletniej, kościoły graniczne nie tylko były domami modlitwy, lecz ośrodkami niezależności kulturowej; ogniskami religijnej odrębności. Ponieważ to właśnie przy kościołach funkcjonowały szkoły, posiadanie własnej, wyznaniowej placówki gwarantowało młodym mieszczanom wykształcenie. Luterańską świątynię, ze szkołą i zapleczem gospodarczym, wieloletnimi staraniami przypominającymi szpiegowską intrygę, udało się wystawić formalnie katolickim gryfowianom tuż za miejskimi rogatkami, na protestanckich Górnych Łużycach. Służył wiernym przez niemal 300 lat.

Ostatnią odsłoną portretu miasta jest szczegółowy, historyczny i opatrzony wieloma wartościowymi dygresjami opis grobowca rodziny Schaffgotschów w gryfowskim kościele parafialnym wyznania rzymskokatolickiego pw. Św. Jadwigi Śląskiej. Jest to w istocie opowieść o Schaffgotschach, a tylko jej punktem wyjścia jest niezwykłe epitafium wyrzeźbione w piaskowcu przez Hansa Klintscha. Rozdział nie tylko wymienia wiele ważnych postaci rozgałęzionego rodu, związanych oczywiście głównie z dobrami położonymi u stóp Karkonoszy i Gór Izerskich, ale omawia zagadnienia heraldyczne oraz genealogiczne.

Perełką wydania jest słowo wstępne Hansa Ulricha grafa Schaffgotscha. To doprawdy budujące, że po wszystkich tragediach i okrucieństwach XX w., naukowiec z rodzinnymi korzeniami dalece nieśląskimi oraz Ślązak z krwi i kości, choć nie z urodzenia, mogą się spotkać na kartach niszowej publikacji o śląsko-niemiecko-polskim mieście. Z pewnością nie doszłoby do tego, gdyby nie zamiłowanie Jarosława Bogackiego.
Fascynacja rodziną Schaffgotschów nie jest obca wielu mieszkańcom zachodniego Śląska i Górnych Łużyc. Nic wszak dziwnego. Ten silny, skuteczny i znamienity ród wycisnął głębokie piętno na śląskiej ziemi. Z ich zaradności do dziś korzystają mieszkańcy Śląska, ale i przyległości, a nawet krain daleko od nadodrzańskiego kraju położonych. Dr Bogacki także nie ukrywa dlań podziwu. Kto śledzi dorobek publicystyczny i wystąpienia publiczne opolskiego germanisty ten wie, że łatwo wda się w gawędę o panujących na Gryfie, Chojniku i Starej Kamienicy potomkach Gotscha Schoffa.

Niemal stuletnia pocztówka: Gryfów Śl. i sanatorium Birkenhof - widok z zamku Gryf

Największą osobliwością publikacji jest dwujęzyczność, lecz nie zawiera przekładu z polskiego na niemiecki. Jarosław Bogacki napisał ją równolegle w obu językach! Nieczęsto się zdarza taka biegłość językowa, za to pozwalająca autorowi na pełne panowanie nad oboma wersjami. Aby podkreślić symultanizm, treść rozłożona jest naprzemiennie akapitami polskimi i niemieckimi. Może więc być świetnym treningiem dla adeptów obu filologii.
Publikacja jest też bogato ilustrowana. Portrety postaci, które przedstawia autor, dokumenty, fotografie, ryciny i mapy doskonale uzupełniają treść pisaną. Niektóre z archiwaliów ukazały się drukiem po raz pierwszy w polskim piśmiennictwie, co znacząco podnosi walor naukowy publikacji. Autor dokonał ogromnej kwerendy w archiwach i skorzystał ze zbiorów wielu kolekcji dokumentów i reprodukcji. Przez lata dociekań uzyskał obszerny materiał historyczny, więc możemy się spodziewać kontynuacji i niewykluczone, że poruszone w historycznym portrecie Gryfowa wątki zostaną rozwinięte.
Całości dopełnia twarda, solidna oprawa, która z pewnością przysłuży się długiemu żywotowi książki. Zdobi ją nostalgiczna fotografia Greiffenbergu, jakiego już nie zobaczymy, bo tu i ówdzie wypiękniał, gdzie indziej zmienił się z duchem czasów XXI wieku.

Książkę wydał Urząd Miasta i Gminy Gryfowa Śląskiego w ramach programu „Revival! – Rewitalizacja historycznych miast Dolnego Śląska i Saksonii”, który został zrealizowany w ramach programu współpracy transgranicznej INTERREG Polska-Saksonia 2014-2020 i sfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Arkadiusz Lipin

Tekst ukazał się pierwotnie w blogu informacyjnym Referatów Kultury Śląska i Górnego Śląska Muzeum Śląskiego w Görlitz — Silesia News

Tagi: · czytanie · Gryfów Śląski

· www.greiffenberger.pl

© Góry Izerskie 2006-2020

http://www.goryizerskie.pl

kontakt redakcja facebook prywatność spis treści archiwum partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: montaż haków holowniczych regały magazynowe plomby gwarancyjne sprzątanie Wrocław