ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Kulturalno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki
 

• start  » Było  » Kiełbaski przy skarbcu Flinsa

Napisany: 2013-07-18

Kiełbaski przy skarbcu Flinsa

Piękna pogoda, rewelacyjne widoki, niezwykłe wrażenia dla oka i podniebienia - takie właśnie powinny być wakacje

Kopalnia kwarcu STANISŁAW w Górach Izerskich (fot. A. Lipin)

W niedzielę 7 lipca 2013 roku wybraliśmy się na kolejną wycieczkę Rajdu na Raty. Tym razem postanowiłem poprowadzić wycieczkę przez Wysoki Grzbiet Gór Izerskich. Naszym głównym celem była nieczynna kopalnia kwarcu "Stanisław" oraz biesiada przy ognisku. Ponieważ przepowiadacze pogody twierdzili, że będzie wspaniała - zebrało się nas ponad czterdzieści osób. Z Jeleniej Góry musieliśmy wyjechać przed siódmą rano. Kierowca autobusu był zaskoczony ilością pasażerów. A przecież nie byliśmy w komplecie. Część z nas wsiadała na kolejnych przystankach. Dlatego turyści chcący zabrać ze sobą rower nie mieli szans. Udało się tylko jednemu, który wsiadał na samym początku. A i on musiał rozebrać swój pojazd na części, tak by zająć jak najmniej miejsca.

Wnet stało się jasne, że pogoda nam dopisze. Słoneczko rozgrzewało wnętrze autobusu i poczuliśmy "miłe teplicko" - jakby określił to dzielny wojak Szwejk. Kierowca okazał się bardzo miły i przystanął przy samym przejściu kolejowym. Uniknęliśmy tym samym krótkiego lecz niebezpiecznego spaceru wzdłuż drogi. Nie tracąc czasu ruszyliśmy drogą zwaną Górnym Duktem Końskiej Jamy. Prowadzi do Rozdroża pod Cichą Równią. Część drogi tarasowały ścięte świerki, wyciągane z lasu przez pracujące tu koniki. Nie przeszkadzały jednak przy podziwianiu rozległych widoków. Żaden opis nie odda tego co poczuliśmy. A mimo tak wczesnej pory, z gór schodzili turyści.

Pamiątkowe zdjęcie przy skarbcu Flinsa (fot. K. Tęcza)

Na Rozdrożu pod Cichą Równią skorzystaliśmy z wiat i ławeczek. Odpoczęliśmy chwilę i przegryźliśmy co nieco. Humory tak bardzo dopisywały, że niektórzy nucili pod nosem. A już po chwili rozbrzmiewały słowa piosenek. Przygrzewające promienie słoneczne zachęcały do dalszej drogi. Nie zrażało nas nawet to, że jest ona pokryta starym asfaltem. Wszak to Stara Droga Celna, nazwana tak gdy po wytyczeniu na początku XVIII wieku granicy pomiędzy Śląskiem a Czechami. Opodal wybudowano komorę celna. Dzisiaj większość używa nowej nazwy jaka przylgnęła do tej drogi. Ze względu na fakt usytuowania na jednym jej końcu hut szkła i szlifierni w Białej Dolinie, a na drugim - huty "Carlsthal" w dzisiejszym Orlu, nazwano ją Szklarską Drogą.

Zanim doszliśmy do Rozdroża pod Izerskimi Garbami przyłączył się do nas rowerzysta jadący z Jeleniej Góry. To znany wielu zachodniosudeckim turystom Krzysztof Pik. Idąc w kierunku Białego Flinsa wyrastały coraz większe pokopalniane hałdy. W niektórych miejscach zaczynają już zarastać. Widać też zrujnowane stare obiekty górnicze. Kopalnia "Stanisław" to miejsce pozyskiwania kwarcu położone najwyżej w Polsce (1084 m n.p.m.). Obecnie nie prowadzi się już eksploatacji tego surowca. Nowy właściciel kopalni - koncern KGHM, nie podjął wydobycia i chyba tak już pozostanie. Znajdujący się tu niezwykle czysty kwarc posiada barwę od białej do różowej. Aby przekonać się o tym udaliśmy się do podnóża olbrzymiego dołu powstałego podczas wydobywania skały. Widok jaki ukazał się nam przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Olbrzymi schodkowo wrzynający się w górę kanion mienił się w słońcu różnymi kolorami. W wielkich kałużach na dnie migotały promienie słoneczne. Nie mogliśmy odmówić sobie zrobienia pamiątkowego zdjęcia w takim niezwykłym miejscu.

Kiełbaski z pięknych okolicznościach przyrody smakowały wybornie (fot. K. Tęcza)

Widoki nastroiły nas tak pozytywnie, że nikogo nie trzeba było namawiać, by w drodze powrotnej nazbierać chrustu. Pieczeniem kiełbasek najbardziej radowały się dzieci. Podczas pikniku podziwialiśmy przepiękne widoki na sąsiednie góry. Z plecaków wyjmowano kolejne wiktuały. W małych grupkach prowadziliśmy dyskusje. Największe kontrowersje wzbudził sposób pieczenia kiełbasek. Każdy miał swój patent. Najlepiej jednak piekły się te podlewane piwem. Szybko stawały się rumiane i wspaniale smakowały. Zgodnie stwierdziliśmy, że ognisko pod kwarcową skarbnicą jest najlepsze od dłuższego czasu.

Tak nastroiła nas pogoda i widoki. Ciekawe czy kierowali się turyści, którzy konno lub noszeni w lektykach przybywali tutaj ze schroniska na Rozdrożu Izerskim przez Wieczorny Zamek? My, aby dopełnić doznań, podeszliśmy jeszcze nad wyrobisko, by tym razem obejrzeć je z góry. Ten widok zaparł nam dech w piersiach. Coś niesamowitego! Niektórzy, chcąc dłużej napawać się tym niezwykłym widokiem przeszli na krawędzi wyrobiska. Nie zapominajmy jednak, że to niezwykle ryzykowne na kilkudziesięciometrową przepaścią.

Schodkowe spągi kopalni STANISŁAW, a w tle nasz kolejny cel - Wysoki Kamień (fot. A. Lipin)

Dalsza wędrówka wiodła Głównym Szlakiem Sudeckim, prowadzącym przez całe Sudety, ze Świeradowa-Zdroju do Prudnika. Szlak nosi imię jednego z zasłużonych członków Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, Mieczysława Orłowicza. Oczywiście my kierowaliśmy się czerwonymi znakami tylko do Szklarskiej Poręby. Mijając skałki Wieczornego Zamku - miejsce wymieniane w Księgach Walońskich jako bardzo zasobne, przypominamy starą legendę, o warowni przemienionej w skały. Raz w roku, w noc św. Jana, otwiera rzekomo tu wejście do podziemi, którymi można dojść aż do Chybotka w Szklarskiej Porębie. W przepastnym skarbcu można wypełnić plecak złotem i klejnotami. Ludzie oszołomieni bogactwem nie zwracają uwagi na mijający czas i prawie zawsze zostają zamknięci tu wraz z zebranymi kosztownościami. Kolejne otwarcie tunelu dopiero za rok...

Podążając szlakiem noga za nogą nie zwracamy uwagi, że idziemy jednocześnie przez tereny dwóch gmin - Starej Kamienicy i Szklarskiej Poręby. Droga prowadząca cały czas grzbietem jest tak mało mecząca, że nie wiadomo kiedy dotarliśmy do schroniska na Wysokim Kamieniu. Obiekt został wybudowany przez rodzinę Gołbów ze Szklarskiej Poręby. Starają się przywrócić miejscu świetność sprzed lat. Warto skosztować pyszną szarlotkę. Zwłaszcza, że całe nasze zapasy zjedliśmy przy ognisku.

Panorama Karkonoszy z Wieczornego Zamku (fot. K. Tęcza)

Teraz pozostało nam już tylko zejście do Szklarskiej Poręby. Droga prowadząca ze schroniska jest niestety, ze względu na jej długość oraz spory kąt nachylenia, dosyć mecząca. Nie należy zatem się śpieszyć. Najlepiej iść miarowym spokojnym krokiem. Tak też uczyniliśmy. Nie przewidzieliśmy tylko jednego - gdy doszliśmy do szosy, okazało się, że jest ona zagrodzona taśmami! Co jakiś czas śmigały po niej rajdówki. Zapomnieliśmy o rajdzie Pucharu Polski. Na szczęście dzięki pomocy służb porządkowych udało nam się przeskoczyć na druga stronę. Tak to dotarliśmy do Białych Skał, nazywanych dawniej, ze względu na znajdujące się tam wgłębienia, Białymi Misami. Przeszliśmy gęsiego przez kamienny tunel i dotarliśmy do dworca autobusowego, gdzie zajęliśmy wszystkie ławeczki, w oczekiwaniu na transport do domu.

Krzysztof Tęcza

Tagi: · wędrówki · kopalnia · szklarstwo

Linki: · Kopalnia kwarcu STANISŁAW · Wieczorny Zamek · Legenda o Skarbczyku w Wieczornym Zamku

© Góry Izerskie 2006-2023

http://www.goryizerskie.pl

kontakt redakcja facebook prywatność spis treści archiwum partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: wyposażenie magazynów montaż haków holowniczych safari Kenia sprzątanie Wrocław