ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Kulturalno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki
 

• start  » Z góry  » Miasta-soczewki

Napisany: 2025-08-27

Miasta-soczewki

Jak dolnośląskie miasta oddziałują na bliższe i dalsze sąsiedztwo?

Kondycja dolnośląskich miast nie jest tylko ich problemem. Miasta oddziałują na swoje otoczenie. Im silniejsze miasto — tym lepiej się ma okolica i cały region

Delimitacja obszarów funkcjonalnych miast powiatowych — drugi zeszyt Raportu o dolnośląskich miastach opublikowany w sierpniu '25 przez wrocławski Instytut Rozwoju Terytorialnego — nie jest suchym ćwiczeniem kartograficznym. Badacze z IRT wykazują w jakim stopniu dane miasto pełni funkcję centrum dla otaczającego je obszaru. Analizują jak dojazdy do pracy i szkół, korzystanie z usług medycznych, kierunki wyjazdów na zakupy, korzystanie przez mieszkańców województwa z instytucji kultury czy wreszcie uruchamianie podmiotów gospodarczych, wyznaczają ośrodki cywilizacyjne. Wyrysowany w ten sposób układ sił i zależności wewnątrz województwa determinuje rozwój całego regionu.
Głównym tematem raportu jest delimitacja (wyznaczenie granic) obszarów oddziaływania miast powiatowych — a więc ustalenie, jak daleko sięga ich wpływ społeczny, gospodarczy i funkcjonalny. Choć to naukowe opracowanie o charakterze doradczym, niesie ważne wnioski polityczne i społeczne, szczególnie dla kilkunastu powiatów, z którym warto by się zapoznała szersza czytelnia.

Miasta w naszym modelu cywilizacyjnym odgrywają ogromną rolę. Są soczewkami cywilizacji. Im silniejsze i bardziej rozwinięte miasta, tym na ogół bogatsi, zdrowsi, mądrzejsi i niejednokrotnie szczęśliwsi mieszkańcy całego regionu. Oczywiście to uproszczenie, ale rozwojowe funkcje miast są niezaprzeczalne. Trudno sobie wyobrazić na rozproszonej, wiejskiej siatce osiedleńczej funkcjonowanie wielu instytucji, ośrodków usług publicznych, naukowych i kulturalnych. To pozornie truizm, ale jakże często bagatelizowany, a zwłaszcza przez decydentów.

Nie wnikając w historię europejskiego osadnictwa, wolno stwierdzić że od zarania miasta skupiają ludzką energię życiową. Silnie przetworzoną oddają w postaci szeregu rozmaitych świadczeń całej okolicy. Im ta okolica szersza, im zasięg oddziaływania miasta większy — tym miasto dumniejsze, a dobrostan okolicy większy.
Dlatego mierzenie tego oddziaływania ma kardynalne znaczenie dla rozwoju miast, dla kreowania ich charakteru, dla poprawiania ich sytuacji gospodarczej, społecznej i kulturalnej, a przez to wpływania na rozwój całego regionu.

Jakie zatem wyniki badań prezentuje Raport o dolnośląskich miastach – Zeszyt 2. Delimitacja obszarów miejskich miast powiatowych?

Nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem, że w województwie dolnośląskim mamy cztery silne ośrodki miejskie, które rozbudowały się na bazie dawnych miast wojewódzkich z lat 1975-98. To Wrocław, Wałbrzych-Świdnica (ośrodek podwójny), Jelenia Góra oraz Legnica-Lubin-Polkowice-Głogów (ośrodek złożony aż z czterech miast miedziowych). Zasięg terytorialny tych Miejskich Ośrodków Funkcjonalnych, jest oczywiście ograniczony. Promień oddziaływania to raptem kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów. Wraz z ośrodkami lokalnymi w Dolnośląskiem mamy łącznie ok. 15 MOF-ów, które — uwaga! — nie obejmują swoim promieniowaniem całego obszaru województwa. Kiedy spojrzymy na mapę ze strony 150 raportu IRT, wyraźnie widać, że województwo rozdzielone jest białą plamą na część zachodnią i wschodnią od Kamiennej Góry przez Bolków, Strzegom, Środę Śląską Wołów po Górę. Kolejnymi obszarami niepowiązanymi z żadnym regionalnym lub lokalnym MOF są rubieże: na południowym zachodzie miasto i gmina Bogatynia, południowa część powiatu lubańskiego (z takimi miastami jak Świeradów-Zdrój i Leśna), niemal cały powiat lwówecki (za wyjątkiem Wlenia). Na wschodzie województwa kolejne duże białe plamy to południe powiatu kłodzkiego, znaczna część pow. ząbkowickiego, niemal cały strzeliński oraz wschodnie gminy oleśnickiego.

MOF wrocławski — najsilniejszy i najbardziej rozwinięty, o doniosłym znaczeniu, bowiem Wrocław to 4~5 miasto w Polsce w licznych rankingach, jest bardzo odległy od gmin górnołużyckich oraz izerskich. Najbardziej oddalonym miastem od stolicy województwa jest Bogatynia — najkrótsza trasa przez terytorium Czech to 170 km. Bije pod tym względem polskie rekordy. Niemal o połowę bliżej z Bogatyni jest do saksońskiego Drezna (104 km).
Odizolowanie podgórskich miejscowości od większych ośrodków funkcjonalnych, nie w każdym aspekcie równa się problemom rozwojowym. Wspomniana Bogatynia jest wciąż silnym ośrodkiem gospodarczym dającym zatrudnienie tysiącom ludzi. Podobnie izerskie miejscowości z południa powiatów lubańskiego i lwóweckiego, gdzie dość dobrze rozwinęła się branża turystyczna. Częściowo dotyczy to także powiatu kamiennogórskiego.
Jednak Miejskie Ośrodki Funkcjonalne pełnią też trudną do przecenienia rolę w innych obszarach społecznych: ochronie zdrowia, edukacji, kulturze, usługach wyższego rzędu itd. Oddalenie od regionalnego, a nawet subregionalnego MOF-u i wynikający z tego brak przynależności do jakiegokolwiek obszaru oddziaływania poza sublokalnym, jest jednym z ważniejszych czynników wpływających na cywilizacyjną kondycję tych obszarów.
Chociaż mniejsze miasta pasa sudeckiego mają znaczenie dla stabilności społecznej i tożsamości regionalnej, ulegają prędko postępującym procesom peryferyzacji: odpływem ludności młodej, starzeniem się mieszkańców, ograniczoną dostępnością transportową i niewielką atrakcyjnością inwestycyjną.

Specyficznym MOF-em jest Jelenia Góra. Dość czytelnie widać jak oddziałują tutaj warunki geograficzne. Niegdyś miasto małego i niezbyt bogatego województwa, a dziś centralny ośrodek powiatu karkonoskiego, choć względnie silny w wymiarze subregionalnym, nie ma większego wpływu na sąsiednie powiaty, a tym bardziej na obszar dawnego województwa jeleniogórskiego. Leżąca w Kotlinie Jeleniogórskiej, otoczona górami i pobliskimi małymi miastami, tworzy wsobną aglomerację kilkunastu podmiotów administracyjnych z około 140 tys. mieszkańców. Oddziaływanie jej nie wykracza znacząco poza granice powiatu karkonoskiego. Ponadto problemem Jeleniej Góry jest zbyt częste sprowadzanie do funkcji turystycznej, czego społeczność nie potrafi na zadowalającym poziomie wykorzystać, oddając pole swoim niewielkim satelitom: Szklarskiej Porębie, Karpaczowi, Mysłakowicom itp. Nowoczesne przemysł i usługi w mieście pod Karkonoszami rozwijają się w tempie niewystarczającym, by utrzymać młode pokolenia. Także przyciąganie nowych inwestorów nie jest efektywne, bowiem miasto nie jest atrakcyjne dla osiedleńców, również z zagranicy.

Można, co nie jest odkryciem, a raczej kolejną syntezą i przypomnieniem, wypunktować 4 zasadnicze problemy dotykające południa województwa z stopniu dojmującym.

Miejskie obszary funkcjonalne ośrodka wojewódzkiego, ośrodków lokalnych oraz regionalnych, Raport o dolnośląskich miastach - Zeszyt 2, Instytut Rozwoju Terytorialnego 2025, s. 150

1. Transport i dostępność

Niczym natrętna mucha wraca w każdej dyskusji o rozwoju temat, zdegradowanego w minionym trzydziestoleciu, transportu publicznego. Brak efektywnych połączeń komunikacyjnych jest poważnym hamulcem rozwoju. Przykładowo linia kolejowa Lubań↔Jelenia Góra, choć reaktywowana, nie ma parametrów pozwalających na szybkie, wygodne podróże. Czas przejazdu między tymi miastami to godzina — na dystansie 40 km (do stacji docelowej Görlitz 100 minut) nie jest alternatywą dla auta osobowego przy cenie 20 zł za osobę dorosłą. Jazda w obie strony to 40 zł, co np. przy 4 osobach daje 160 zł, a za tę kwotę autem można pokonać tę trasę 13 razy! Drogi wojewódzkie nie spełniają standardów XXI wieku, a układ drogowy koncentruje się wokół autostrady A4, pozostawiając południowe powiaty na uboczu. Przedwojenny, niemiecki plan rozwoju autostrad z lat 30. XX stulecia zakładał przebieg Autobahny z Breslau do Görlitz przez Strzegom, Jelenią Górę i Lubań. Wybór oszczędnego, minimalistycznego wariantu trasy równoległej do dk4 spowodował transportowe wykluczenie nadgranicznego, górzystego pasa województwa.

2. Struktura gospodarcza

Lokalny rynek pracy począwszy od powiatu zgorzeleckiego, poprzez lubański i lwówecki po kamiennogórski nie oferuje wystarczającej liczby atrakcyjnych miejsc zatrudnienia. Efektem jest drenaż młodej kadry przez przedsiębiorstwa z większych ośrodków oraz zagranicznych. Zwłaszcza spośród wykształconych, po wyższych szkołach technicznych w tych dużych i wielkich miastach. Mieszkańcy tych powiatów pracując w Niemczech i Czechach, nie odprowadzają podatków do publicznych kas w miejscu zamieszkania.
Powiat zgorzelecki z Bogatynią stoi na progu fundamentalnej zmiany — odejścia od węgla brunatnego. To pociągnie za sobą konieczność przebudowy całego modelu gospodarczego. Jelenia Góra (częściowo bezpośrednio, w części pośrednio) istotnie korzysta z turystyki, ale cykliczne i efemeryczne dekoniunktury na tym rynku (co pokazała pandemia z lat '20-21 lub każda większa destabilizacja polityczna w Europie i na świecie), sezonowość i relatywnie niskie płace w tym sektorze nie sprzyjają zatrzymaniu odpływu kapitału ludzkiego.

3. Demografia

Starzenie się społeczeństwa — temat przewijający się tak często, że ma prawo znudzić — jest zarazem skutkiem jak i czynnikiem. Spadek liczby ludności i ujemne saldo migracji byłoby dużo głębsze, gdyby nie przyjęcie imigrantów z ogarniętej wojną Ukrainy oraz innych, pomniejszych grup etnicznych pracujących np. w branży HoReCa. Obszary wiejskie powiatów lubańskiego, lwóweckiego i kamiennogórskiego, niedostatecznie atrakcyjne turystycznie względem karkonoskich i izerskich, borykają się już z problemem pustoszejących sołectw.

4. Usługi publiczne

Coraz bardziej słabnące miasta małe i średnie, np. Bogatynia, Lubań, Lwówek, Świerzawa, Kamienna Góra, Bolków, Strzegom i in., nie są w stanie dostarczyć usług publicznych nawet w podstawowym wymiarze. Miasta z coraz większą trudnością radzą sobie ze sfinansowaniem: ochrony zdrowia, szkolnictwa, opieki, transportu publicznego, gospodarki odpadami itd. Podnoszenie cen tych usług dla zbilansowania budżetów drenujące portfele słabiej uposażonych mieszkańców, którzy nie mogą uzyskać dobrze płatnej pracy, co kończy się opuszczaniem przez nich miejscowości (widoczne to jest np. w Szklarskiej Porębie i Świeradowie, z których mieszkańcy mający niskie uposażenie uciekają np. do Piechowic i Mirska). To zaś powoduje zmniejszenie grupy ludzi gotowych podjąć pracę we wielu branżach usług publicznych. Nakręca się w ten sposób typowa spirala peryferyzacji: im więcej usług ubywa, spada atrakcyjność osiedleńcza, tym więcej odpływa ludzi, a więc redukowane są kolejne usługi.
Mieszkańcy powiatów dawnego województwa jeleniogórskiego, którzy wydawałoby się powinni ściągać do najbliższego regionalnego MOF-u, wcale nie zasilają Jeleniej Góry. Powodem, o czym wspominałem już w pkt. 1, jest często niedostateczna dostępność komunikacyjna, ale i brak odpowiednio atrakcyjnej pracy. Wybierają MOF centralny — Wrocław, inne regiony Polski (przede wszystkim wielkie miasta), bądź pozostając na miejscu — zarobkowanie za granicą. Zwłaszcza ludność Bogatyni oraz południowych miejscowości powiatów: lubańskiego, kamiennogórskiego i kłodzkiego.

Czy piękne dolnośląskie miasta czeka degradacja i upadek? Czy zamienią się w skanseny? Nie jest za późno by zainicjować ich renesans

Diagnoza — niezmienna od lat — jest pesymistyczna. Co mogłoby zmienić aktualne procesy? Można się pokusić o wskazanie 4 kamieni milowych, których osiągnięcie jest konieczne.

1. Turystyka wysokiej jakości

Nie rozwój masowych usług hotelowych, ale i turystyki zdrowotnej, edukacyjnej oraz kulturowej. Ogromne rezerwy tkwią zarówno w Jeleniej Górze, powiecie karkonoskim, ale też lwóweckim, lubańskim i zgorzeleckim. Zrównoważone i znacznie bardziej wyrafinowane usługi turystyczne, nie tylko jednorazowe zaliczanie Śnieżki, a wykorzystujące poza walorami krajobrazowymi także geologiczne, kulturalne, prozdrowotne oraz architektoniczne. Wielce w tym pomocne byłyby inwestycje w ośrodki badawcze, naukowe, przemysł filmowy oraz ośrodki obliczeniowe. Takie instytucje i przedsiębiorstwa same z siebie generują pewne zyski, ale przede wszystkim w znaczącym stopniu generują ruch turystyki biznesowej, która wciąż jest jedną z najbardziej dochodowych.
Osobnym problemem jest struktura właścicielska w sektorze turystycznym. Przeważa bowiem kapitał spoza regionu, często z odległych Pomorza, Mazowsza, Wielkopolski, co skutkuje zjawiskiem kolonializmu sudeckich subregionów turystycznych poprzez prywatyzację zysków wywożonych daleko poza region i uspołecznienie kosztów obciążających lokalne społeczności.

2. Transformacja energetyczna

Dobrze rozwijający się sektor energii słonecznej aktualnie sprowadza się głównie do wymiaru prosumenckiego (domy oraz nieduże przedsiębiorstwa usługowe i produkcyjne) bądź zawodowych farm produkujących energię sprzedawaną bezpośrednio do sieci. Tymczasem rozwijanie nowoczesnych usług, choćby z branży informatycznej w oparciu o zielone źródła energii, zaawansowanych technologii wytwórczych i przetwórczych, ale także obsługi sektora zielonej energii, stworzyłoby zadowalające płacowo i ambicjonalnie miejsca pracy, również dla ludzi aktualnie pracujących w branży energetycznej. Kombinat Turoszowski to tysiące wyspecjalizowanych pracowników świetnie orientujących się w przemyśle energetycznym, spośród których wielu doskonale odnajdzie się w pokrewnych zawodach związanych z produkcją energii, jej logistyką, obsługą, w usługach dodatkowych z nią związanych, recyklingiem urządzeń wytwórczych itd.

3. Restytucja komunikacji zbiorowej

Przywrócenie do ruchu wszystkich porzuconych przez ostatnie 30 lat linii kolejowych, ich pełna elektryfikacja oraz budowa nowych, łącznikowych, zwłaszcza w południowej części województwa, to absolutny priorytet. Mozolne, a wręcz ślamazarne, trwające latami przywracanie do ruchu połączeń do Świeradowa i Karpacza, przy jednoczesnym odkładaniu na kiedyś wielu innych linii, to niepowetowane straty. Ludzie, którzy przez brak taniego i skutecznego dojazdu do szkoły, pracy i lekarza raz wyjadą — na ogół nie wracają. Ponadto przywracanie tych linii bez ich elektryfikacji to cofanie się w czasie. Z jednej strony zmierzamy wartko ku elektromobilności, a z drugiej rzucamy kłody pod koła, tworząc skomplikowane systemy komunikacyjne, jak np. do Karpacza i Świeradowa, gdzie nie można dojechać bez przesiadki np. z Wrocławia, bowiem pociągi jeżdżące ze stolicy województwa są elektryczne, a te krótkie linie kolejowe nie są wyposażone w trakcję. Do ich obsługi potrzebne są składy spalinowe lub bardzo drogie hybrydowe.
Odbudowa istniejących dawniej linii to zdecydowanie za mało. To zaledwie odrabianie strat. Konieczne jest budowanie nowych łączników pomiędzy istniejącymi liniami, a nawet zupełnie nowych linii oraz upraszczanie przebiegu tych zastanych w 1945 r. Sieć osiedleńcza i gospodarcza zmieniła się przez ostatnie 100 lat, od kiedy budowano kolej na Śląsku.
Ponadto na niektórych liniach kolejowych, czynnych dla ruchu towarowego, wciąż nie ma ruchu pasażerskiego (np. z Lubania do Leśnej). Także wprowadzanie zupełnie nowych pojazdów szynowych (kilku/nastoosobowych), znacznie mniejszych niż najmniejsze składy Kolei Dolnośląskich, kursujących taniej i częściej, wydatnie poprawi fatalny stan komunikacji zbiorowej w południowych, ale także wszystkich pozostałych, powiatach dolnośląskich.
Drugim rozdziałem tej historii są połączenia autobusowe. Komunikacja powiatowa, realizowana z różnym powodzeniem, pozostawia wiele do życzenia. Często niespójna z komunikacją kolejową (tam gdzie współwystępują), niekomplementarna, próbuje konkurować z koleją — co jest nieporozumieniem. Wszak oba rodzaje komunikacji są współfinansowane przez pieniądze publiczne. Ponadto autobusowa bardzo często używa przestarzałego taboru, niespełniającego ani oczekiwań pasażerów, ani też księgowych. Winny jest bowiem przetargowy tryb zamawiania takich usług. Powiat, jako jednostka samorządowa zamawia usługę na rynku komercyjnym najtaniej, więc pasażerowie dostają niestety byle jaką lecz nie najtańszą, usługę. Stare, paliwożerne, kopcące złomki nie zachęcają do korzystania. Cena przejazdu, zwłaszcza przy codziennych dojazdach, skłania ludzi do zakupu używanego, małolitrażowego auta. Dramatycznie też brakuje publicznych połączeń międzypowiatowych.
Kwestia transportu jest jednym z podstawowych narzędzi przeciwdziałania depopulacji.

4. Współpraca transgraniczna

Po eksplozji entuzjazmu w 1990 roku, kiedy to symbolicznie przecięto druty kolczaste na granicach państwowych, po 2004 — wejściu Rep. Czeskiej i Rz. Polskiej do Unii Europejskiej oraz po 2007, kiedy zniknęły kontrole graniczne, lokalna i regionalna współpraca międzynarodowa doznawały przyspieszeń. Teraz, zapewne pod przemożnym wpływem ogólnej sytuacji geopolitycznej, transgraniczne projekty popadły w stagnację. Ilość wydawanych pieniędzy nie zmieniła się znacząco, ale z pewnością podupadła ich innowacyjność i utylitarność. Z drugiej strony pod wypływem rozmaitych zdarzeń polityczno-gospodarczych mamy w południowych powiatach woj. dolnośląskiego wysoką, jak nigdy dotąd, liczbę gości z Czech. Głównie klientów handlu i turystów, ale coraz częściej także inwestorów.
Po wielu latach wymiany gospodarczej z Niemcami doskonale widać jakie jej obszary opłaca się pogłębiać, jakie usługi oferować sąsiadom i w co inwestować na obu brzegach Nysy Łużyckiej, by nie sprzedawać do Niemiec siły roboczej.
Zgorzelec i Kamienna Góra mają wielki potencjał położenia na 2 ważnych szlakach handlowych — A4 i S3. Wciąż mogą się stać znaczącymi ośrodkami głębszej wymiany gospodarczej między Dolnym Śląskiem a Saksonią oraz DS i Krajem hradeckim. Na mniejszą skalę Bogatynia powinna podobną funkcję pełnić dla obsługi Saksonii i Kraju libereckiego.

W podsumowaniu Raport Instytutu Rozwoju Terytorialnego zawiera rekomendacje. Dwie z nich chciałbym przytoczyć w całości, są bowiem bardzo znamienne.
"W procesie delimitacji i planowania rozwoju MOF należy uwzględniać rzeczywiste, aktywne powiązania funkcjonalne, a w mniejszym stopniu opierać się na decyzjach politycznych lub doraźnym finansowaniu. Decyzja o przynależności gminy do strefy funkcjonalnej w największym stopniu powinna wynikać z siły i charakteru tych powiązań, regularna ocena efektywności funkcjonowania MOF-ów umożliwi optymalizację polityki rozwoju terytorialnego." (s. 155)
Zatem nie stosunki dobrosąsiedzkie czy geograficzna bliskość, a przede wszystkim prawdziwe, wydeptane, wyjeżdżone i wypracowane powiązania powinny budować ośrodki cywilizacyjne. Nader często wciąż o związkach między miastami, gminami i powiatami decydują względy polityczne, a nawet partyjne.
Drugi cytat odnosi się do planowania i współpracy.
"Należy wzmocnić i aktywnie wspierać współpracę między miastami-rdzeniami a otaczającymi je gminami w ramach wyznaczonych MOF-ów. Współpraca ta powinna obejmować wspólne planowanie i realizację działań w obszarach takich jak gospodarka, transport czy kwestie środowiskowe. Inicjatywy strategiczne i wspólne projekty mogą przyczynić się do zintegrowanego rozwoju całego obszaru." (s. 155)
To odwieczny problem skostniałego podziału terytorialnego Polski, wzmocnionego przez system prawny i nieelastyczności kadr urzędniczych. Asfalt położony do granic gminy lub powiatu na drodze łączącej z sąsiednim miastem; droga rowerowa kończąca się znienacka na granicy gminy; dublujące się systemy gospodarowania odpadami; brak ciągłości zabezpieczeń przeciwpowodziowych na rzece płynącej przez kilka powiatów — znamy te absurdy nazbyt dobrze. Dotyczy to także pozornie odległych obszarów społecznych, jak choćby Powiatowych Urzędów Pracy. Często ze sobą niewspółpracujących, przy jednoczesnym osuwaniu się ich misji w archaizm. O większych inwestycjach międzygminnych czy międzypowiatowych w ogóle nie warto się rozpisywać, bo przeważnie nie są podejmowane, a jeśli jednak — grzęzną na lata w procesie decyzyjnym, trwającym dłużej niż kadencja samorządowa.
Nie mam wątpliwości, że "inicjatywy strategiczne i wspólne projekty" nie tylko "mogą przyczynić się", ale z pewnością przyczyniłyby się "do zintegrowanego rozwoju całego obszaru". Niestety jest ich zdecydowanie za mało.

Drugi zeszyt Raportu o dolnośląskich miastach dotyczy oddziaływania miast na otoczenie

Raport Instytutu Rozwoju Terytorialnego zwraca uwagę na fakt, że południowo-zachodnie powiaty dolnośląskie: zgorzelecki, lubański, lwówecki i kamiennogórski — stoją przed wyjątkowo trudnymi wyzwaniami. Procesy peryferyzacji są tu bardziej widoczne niż w północnych obszarach regionu. Jednocześnie te subregiony mają potencjał turystyczny, wymiany transgranicznej i transformacji energetycznej. Kluczowe pytanie brzmi: czy wykorzystają dostępne i pojawiające się wciąż nowe narzędzia, zanim procesy depopulacyjne i gospodarcze osłabią tę część Dolnego Śląska na trwałe?

Jest pewne, że południe województwa potrzebuje szczególnej uwagi władz regionalnych. Bez świadomej polityki inwestycyjnej i planistycznej, świetne raporty takie, jakie przygotowuje IRT pozostaną tylko katalogiem niepokojących sygnałów. Z kolei przy odpowiednich decyzjach — mogą wprawić w ruch mechanizmy prowadzące do renesansu tego pięknego, lecz zaniedbanego fragmentu Dolnego Śląska i Górnych Łużyc.

Cały raport, do którego lektury namawiam szczególnie przedstawicieli samorządów, instytucji publicznych, ale też podmiotów gospodarczych dostępny jest w serwisie Instytutu Rozwoju Terytorialnego Raport o dolnośląskich miastach – Zeszyt 2. Delimitacja obszarów miejskich miast powiatowych.

Warto również przeczytać: Raport o dolnośląskich miastach – Zeszyt 1 Charakterystyka miast
oraz jego omówienie: Jakie mamy miasta?


Arkadiusz Lipin

Linki: · Jakie mamy miasta? · Co z tymi izerskimi? · www.irt.wroc.pl

© Góry Izerskie 2006-2025

http://www.goryizerskie.pl

kontakt redakcja facebook prywatność spis treści archiwum partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: wyposażenie magazynów montaż haków holowniczych safari Kenia sprzątanie Wrocław