ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki

Atrakcje Wieże widokowe    Wędrówki Rower Narty Na wózku Bezpiecznie Bliżej gór Las Historia Legendy


 

• start  » Relacje  » Nagrodą są opinie biegaczy

 
 

Napisany: 2012-04-13

Nagrodą są opinie biegaczy

Rozmowa z BEATĄ LEPKĄ, organizatorką zawodów Salomon Nordic Sunday dla amatorów narciarstwa biegowego

Beata Lepka - organizatorka cyklu narciarskich zawodów biegowych dla amatorów Salomon Nordic Sunday (fot. Stacja Jakuszyce)

Co jest najtrudniejsze w organizowaniu takiej imprezy, jak Salomon Nordic Sunday?

Mówi się, że najtrudniejsze są początki. Faktycznie pierwsze zawody - trzy lata temu - przygotowywaliśmy przez kilka miesięcy. Pamiętam, że pierwszemu biegowi towarzyszył duży stres związany z wieloma rodzącymi się pytaniami: czy impreza się spodoba, czy dopisze frekwencja, czy nasz pomysł na pierwsze w Polsce cykliczne zawody w narciarstwie biegowym dla amatorów, ma szansę na sukces? Szybko okazało się, że zacząć nie było aż tak trudno. Trudniej było utrzymać, a de facto podnosić standard zawodów, wsłuchując się uważnie w sugestie zawodników i ucząc się na własnych błędach. Największą nagrodą za ten wysiłek są opinie, że jest to najlepsza tego typu impreza w Polsce. Zresztą nasi czescy zawodnicy również wystawili nam najwyższą notę za organizację SNS, co biorąc pod uwagę poziom i popularność narciarstwa biegowego w Czechach, daje nam wielką satysfakcję.

Czy tegoroczną edycję udało się zorganizować, tak jak tego oczekiwaliście? Nie było żądnych nieoczekiwanych utrudnień?

Wydaje się, że organizując zawody już trzeci sezon, nic nie jest w stanie nas zaskoczyć nas. Gdyby nie było problemów do pokonania, nie byłoby w nas takiego zapału do pracy. Dużym wyzwaniem jest ustalenie harmonogramu cyklu i wytyczenie trasy każdego biegu. Jak wszyscy wiecie, coraz więcej zawodów biegowych zgodnie z planem lub "znienacka" jest rozgrywanych w Szklarskiej Porębie, a dokładniej na Polanie Jakuszyckiej. No i dochodzą teraz tory kolejowe, przez które nie może przebiegać trasa zawodów, co znacznie ograniczyło możliwość wytyczenia długich tras w tym sezonie.

Czy świadomość tego, że Salomon Nordic Sunday to największa cykliczna impreza dla amatorów biegania w Polsce paraliżuje, czy raczej dodaje skrzydeł przy organizacji?

Oczywiście, że dodaje skrzydeł. Rozpoczynając jakiekolwiek przedsięwzięcie liczymy na sukces i progres. Od początku liczyliśmy na to, że SNS będzie się rozwijał. Zresztą było to moralne zobowiązanie wobec sponsora. Salomon Polska dał nam olbrzymi kredyt zaufania i nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli to zaufanie zawieść.

Ile godzin/dni trzeba poświęcić na zorganizowanie jednego biegu w ramach SNS-a?

To jest nieustająca praca przez cały sezon zimowy, sporo przed sezonem i jeszcze trochę po sezonie. A latem zaczynają się przygotowania do następnego sezonu. To takie perpetuum mobile...

Ile osób pracuje średnio przy jednym biegu?

Kilkanaście. Dokładna liczba zależy m. in. od przebiegu trasy i ilości punktów do obstawienia.

Jakie najzabawniejsze wydarzenie z tego sezonu najczęściej Pani wspomina?

Dla mnie każdy bieg jest nie tylko ciężką pracą, ale przede wszystkim wielką przyjemnością spotkania się z ludźmi skupionymi przy Salomon Nordic Sunday. Najprzyjemniejsze jest obserwowanie zawodników przed i po biegu. Pełne emocji dyskusje o trasie, o trafionym lub nietrafionym smarowaniu, o tym kto był tym razem najlepszy, a kogo trzeba usprawiedliwić grypą, długa podróżą lub inną okolicznością łagodzącą gorszy niż zazwyczaj wynik. Największą radość sprawia mi jednak obserwowanie, jak rodzą się i umacniają SNS-owe przyjaźnie. Zabawne to złe słowo, ogromnie radosne i wzruszające jest obserwowanie oczekiwania na mecie wnuka na dziadka, męża na żonę, kolegi na kumpla - rywala. Zabawna jest natomiast moja konwersacja z zawodnikami z Czech w biurze zawodów. Ja mówię trochę po czesku, oni trochę po polsku, a dzieła dopełnia gestykulacja...

A jaka sytuacja była najbardziej mrożąca krew w żyłach lub też najmniej przyjemna?

W regulaminie każdych zawodów jest zapis o "przyczynach niezależnych od organizatorów". Dla nas każde anomalie pogodowe, np. wiatr porywający bramę lub każde nieprzewidziane awarie techniczne powodują duży stres. A wiatr i prąd lubią się z nami przekomarzać.

W tym roku pojawiła się grupa ludzi niezadowolonych z systemu nagradzania. Jak to Pani skomentuje?

Bez komentarza. Powiem tylko, że łatwiej jest burzyć, niż budować.

I jeszcze jedno pytanie o przyszłość. Czy nie myśleliście, żeby oddzielić amatorów od zawodników, którzy wciąż posiadają licencję startową, a także biegają w SNS-ie?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem… a myślenie przyszłością. O tym, co będzie w przyszłym sezonie będziemy dopiero rozmawiali ze sponsorem i w odpowiednim czasie ukażą się odpowiednie komunikaty…

Dziękujemy za rozmowę.

Źródło: H&S Media Consulting

 
 
 
 

Tagi: · biegówki · narty biegowe · trasy narciarskie

Linki: · Klasyk kontra łyżwa · SNS nieklasycznie · III sezon Salomona w liczbach · stacjajakuszyce.pl

 
ExpresMenu
 

Zobacz więcej

 
 

© Góry Izerskie 2006-2017

http://www.goryizerskie.pl

newsletter kontakt redakcja prywatność archiwum spis treści facebook partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: montaż haków holowniczych plomby gwarancyjne regały magazynowe sprzątanie Wrocław