ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki

Atrakcje Wieże widokowe    Wędrówki Rower Narty Na wózku Bezpiecznie Bliżej gór Las Historia Legendy


 

• start  » Z góry  » Wopista Czesław i smażony ser

 
 

Napisany: 2011-12-04

Wopista Czesław i smażony ser

Sztuka to prowokacja a prowokacja to sztuka - pomyślał Wopista Czesław i popatrzył na przechodzące czerwonym szlakiem studentki. Niezłe sztuki - przeszło mu natychmiast przez głowę

Chrupiący smażony ser wesoło skwierczy na patelni... (źródło: Wikipedia.cz)

Jedna ze studentek, najwyraźniej znając powyższe hasło, w sposób oczywisty prowokowała go szamotaną wiatrem apaszką. Każdy wiedział, że Wopista Czesław jest fetyszystą szamotanych wiatrem apaszek*. Każdy? - dzielnego stróża Izerbejdżanu opanował dziś najwyraźniej nastrój zdecydowanie filozoficzny. Zdefiniowanie w myślach pojęcia "każdy" z uwzględnieniem wszelkich możliwych i raczej niemożliwych wyjątków zajęło mu prawie pół popołudnia.

Przez drugie pół popołudnia dopracowywał szczegóły planu. Nie dało się nie zauważyć, iż takowy posiadał.
- Dewocjonalia godne XXI wieku - obwieścił dumnie w kuchni Chatki Górzystów, stolicy Wielkiego Księstwa Izerskiego. Kuchnia w Chatce Górzystów odgrywała rolę Forum Izerbejdżanum, jak to ujęła kiedyś w przypływie kuchennej łaciny wykształcona klasycznie (12 klas nie licząc trzech fakultetów na studiach, zerówki i kursu na kartę rowerową) Księżna Izerska.
- Że co? - podniósł brwi Sławomir Izerski.
- Zabawki dla dzieci, zestaw "Mały Cudotwórca", plastikowy, do samodzielnego składania - rozpalał się Wopista - Zamawiamy cały kontener z Chin, inwestujemy parę groszy w tanią robociznę i transport, a potem kosimy gruby majątek. Nieunikniona prowokacja zapewni nam darmową reklamę.
- Ale co konkretnie miałoby to być? - Wielka Księżna Wiesława była sceptyczna jak nigdy. I dostojna jak zawsze.
- Zestaw "Mały Cudotwórca", plastikowy, do samodzielnego składania zawiera - recytował stróż Izerbejdżanu z pamięci - Świętego Graala, o pojemności, zależnie od projektu, od 0,2 do 0,7 litra. Poza tym rozmnażarkę do ryb i chleba, flaszeczkę toniku przeciwtrądowego, odślepiarkę, odgłuszarkę, chodzik-powodzik…
- Taki jak dla małych dzieci? - wtrąciła Babcia Wiewiórkowa.
- Nie wiem jeszcze - zasępił się Wopista - Na razie myślałem tylko ogólnie o nazwach. Nie projektowałem.
- Nie dizajnowałem się mówi - poprawił Wielki Książę.
- Właśnie…
- A może sandały typu Bo-Ja, do chodzenia po wodzie - zamyśliła się nagle Babcia Wiewiórkowa, zawsze gotowa przystąpić do interesu, a zwłaszcza do dzielenia zysków - I zareklamować takim tekstem: "Bo-Ja chcę wyjść w morze. Lub pobiegać po jeziorze".
- O Boże - westchnęła Wielka Księżna do rymu.
- Czy można zamówić ten święty smażony ser? - dobiegło zza bufetu.
- Święty?! - złapała się za głowę Wiesława Izerska - Czy wyście już wszyscy tutaj dostali nagłych stygmatów?!
- Chodziło mi, że świetny, świetny miałem na myśli - tłumaczył się bogu ducha winny turysta przestraszony nagłym bezpośrednim naskokiem**.
- I nie stygmatów, tylko astygmatyzmu się mówi - popisała się fachowym terminem Babcia Wiewiórkowa.
- Tak - wypuściła nosem powietrze Księżna - Stagnacja umysłowa zdecydowanie nie grozi w tym domu...
- Konstatacja chyba? - uśmiech Babci Wiewiórkowej mógł rozbroić radziecki traktor.
- Dobrze, że nie kongregacja.
- Ale o co chodzi? - zainteresował się turysta - Bo ja w kwestii tego serka to mam pewien plan...
- No właśnie - Sławomir Izerski miał wątpliwości - O co w ogóle chodzi?
- O pieniądze - wzruszył ramionami Czesław - Wiadomo. Kolega turysta ma rację - to jest plan. Biznesplan nawet.
- Tak w kwestii pieniędzy - turysta nie ustępował. Jeszcze - To ten serek ile kosztuje?
- No właśnie, to w sumie niedużo kosztuje, niewielkie ryzyko inwestycyjne.
- Ale dlaczego dewocjonalia Czesiu?
- No bo czuję, że to się sprzeda. Może nam nawet władze kościelne pobłogosławią i wesprą? Marketing na mszy w niedzielę to byłoby coś...
- Dlaczego miałyby błogosławić nas władze? - pokiwała głową Księżna - Zwłaszcza kościelne?
- Za nowoczesne podejście do wiary!
- Głodnego nakarmić? - sugerował turysta, nie tracąc wiary i miłości, za to jadąc wyraźnie na resztkach nadziei.
- Oj Czesiu, Czesiu - Wielki Książę miał na twarzy zupełnie nie zagadkowy, lecz mocno kpiący uśmiech - Ty to jak coś wymyślisz, to normalnie nic tylko psalmy śpiewać.
- Może być bez sałatek - przedzieranie się przez gwałtowną burzę mózgów wyczerpywało siły.
- Mówię wam, że to jest pomysł! - w głosie Wopisty było coraz mniej przekonania.
- To jest pomysł - potwierdziła Wielka Księżna - Ale czy dobry, to już inna historia.
- A serek smażony czy aby dobry?
- O Matko Boska - mówiąc to Czesław odruchowo i bez żadnego logicznego uzasadnienia spojrzał na Babcię Wiewiórkową - Znaczy się pomysł jest do kompostu?
- Delikatnie mówiąc - pokiwała głową Księżna.
- Bardzo delikatnie? - upewnił się Czesław.
- Zdecydowanie bardzo.
- Tak...
- A serek?
- Też do kompostu! - odruchowo i intuicyjnie podsumował dyskusję Wielki Książę Izerski. Kilka osób w zasięgu głosu wyraźnie posmutniało. Kilka osób w trakcie dyskusji zgłodniało. Jedna nie - była głodna już wcześniej.

* * *

Tymczasem w Dominium Orleańskim sprawy toczyły się swoim rytmem przyspieszając z dnia na dzień. Nie dalej jak kilka dni temu Diuk Stanisław herbu Orle zainstalował wypust najnowocześniejszej technologii: uniwersalną wskrzeszarkę do zmarłych. Z dożywotnią gwarancją.
(...)

fragment książki Grzegorza Żaka Izerbejdżan od kuchni

_______________
* Wopista Czesław był również założycielem i dożywotnim prezesem klubu WASZ (Wiatrem Apaszki Szamotanej), którego tajne zebrania, zwane czasami orgiami zyskały miano kultowych. Jak mówił anonimowy członek klubu WASZ: "szaleństwo, nagie kobiety w samych apaszkach [westchnienie], poezja śpiewana [dwa westchnienia]. Najtrudniej było z wiatrem, bo zwiewał [uśmiech], ale od czego są przeciągi?"

** Element rzadko używany w konwencjonalnej odmianie koszykówki. Za to często w klasycznych zwadach rodzinnych.

...a smażony ser?

W książce "Izerbejdżan od kuchni" Grzegorza Żaka znajdziecie nie tylko przepis na pyszny izerski smażony ser lecz także wiele innych receptur wprost z Gór Izerskich. Okraszone przygodami dzielnego Wopisty Czesława są doskonałą strawą na długie zimowe wieczory.

Pięknie ilustrowana przez Agnieszkę Zakens książka ukazała się we wrześniu 2011 r. nakładem Wydawnictwa AD REM. W cenie 20 zł można ją nabyć w górskich obiektach turystycznych zwiedzanych przez Wopistę Czesława lub bezpośrednio u autora.

red.

 
 
 
 

Linki: · Izerbejdżan od kuchni

 
ExpresMenu
 

Zobacz więcej

 
 

© Góry Izerskie 2006-2017

http://www.goryizerskie.pl