ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki

Atrakcje Wieże widokowe    Wędrówki Rower Narty Na wózku Bezpiecznie Bliżej gór Las Historia Legendy


 

• start  » Relacje  » Na piwo i na Orlika

 
 

Napisany: 2016-03-22

Na piwo i na Orlika

Dzień Wagarowicza w Czechach - w browarze i na zamku

(fot. Janusz Baranowski

Większość z nas szkołę ma już dawno za sobą. Dlatego Dzień Wagarowicza postanowiliśmy sobie urządzić w sobotę, 19 marca br. Wybraliśmy się do Czech na piwo. Jesteśmy przecież turystami z BOG-TUR! Cel więc był ambitny – zwiedzanie browaru w Pilznie, a nie tylko wychylenie kufelka złocistego płynu. Od dawna nas też kusił, położony kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Pilzna, zamek Orlík nad Wełtawą.

Ponieważ z Bogatyni do Pilzna najkrótszą drogą przez Pragę jest ponad 230 km, wyjechaliśmy o 7 rano. Droga upłynęła bez zakłóceń. Pobyt w mieście rozpoczęliśmy od jego niekwestionowanej atrakcji turystycznej – Browaru Prazdrój. Jak chce tradycja tutaj właśnie uwarzono po raz pierwszy w historii złote piwo. Wszystko zaczęło się w 1842 roku, kiedy przybył z Bawarii piwowar Josef Groll. Wprowadził do czeskiego piwowarstwa innowacyjną metodę dolnej fermentacji i zapoczątkował niemały ferment wśród czeskich piwowarów.

(fot. Janusz Baranowski

Odrestaurowany budynek z 1868 roku, w którym dawniej chłodzono brzeczkę, mieści makietę browaru z przełomu XIX i XX wieku. Dobry wstęp do dalszego zwiedzania. Z dziedzińca zostaliśmy przewiezieni specjalnym autobusem, aby zobaczyć rozlewnię – jedną z najnowocześniejszych w Europie. Rozlewa piwo do 120 tys. butelek w godzinę. Z nieco mniejszą prędkością poszliśmy na wystawę przybliżającą tajniki produkcji piwa marki pilsner. Wielu szczegółów dowiedzieliśmy się z poglądowego filmu. Kolejnym etapem zwiedzania była warzelnia ukazująca sposoby warzenia piwa w różnych epokach. Tutaj także prezentowana jest historia browaru. Gwoździem programu jest sklep, czyli po polsku – piwnica. Korytarze rozgałęziające się na długość około 9 km są miejscem warzenia piwa tradycyjnymi metodami. Fermentacja rozpoczyna się w otwartych beczkach, a następnie piwo leżakuje w wielkich dębowych beczkach ustawionych jedna na drugiej. Podziemia zwiedzało się znacznie przyjemniej po degustacji dojrzewającego, jeszcze nieprzefiltrowanego pilsnera.
Po wspólnej fotografii pamiątkowej przed zabytkową bramą browaru, odjechaliśmy w kierunku zamku Orlík, odległego o około 70 km.

(fot. Janusz Baranowski

Zamek nas oczarował. Malowniczym uczepieniem na skalnej ostrodze nad zbiornikiem zaporowym na Wełtawie. Romantycznymi wnętrzami z bogatymi zbiorami. Swą historią. Najstarsze wzmianki mówią, że na początku XIII stulecia stała na wysokiej skale warownia. Chroniła szlaki handlowe oraz była komorą poborcy myta za przeprawę rzeczną. W królewskim skarbcu pozostawała do 1357 roku. Wówczas Karol IV – król czeski i cesarz Świętego Cesarstwa Rzymskiego podarował warownię swojemu kanclerzowi, Dětřichovi z Portic. Od tej pory Orlík zmieniał kształt i właścicieli. Ostatnimi była rodzina Schwarzenberg. Po odrodzeniu się państwa czechosłowackiego, w 1948 r. zamek wraz z całym majątkiem został znacjonalizowany. Podobnie do wielu innych takich obiektów, udostępniono go zwiedzającym. Po aksamitnej rewolucji i demokratyzacji Czechosłowacji, w ramach restytucji, Orlík zwórcono w 1992 roku Karolowi VII Schwarzenbergowi. Książę w szlachetnym geście przekazał rodową siedzibę społeczeństwu czeskiemu.

(fot. Janusz Baranowski

(fot. Janusz Baranowski

Wnętrza zamku szczęśliwie zachowały się w stanie z połowy XX w. Umożliwiają poznawanie dawnej kultury szlacheckiej. Na I. piętrze rezydencji – poprzez obrazy, drzewa genealogiczne oraz bogaty zbiór odznaczeń i orderów – prezentowana jest historia Orlíka i rodu Schwarzenbergów. Na wyższej kondygnacji podziwialiśmy empirowe salony: Teski, w którym rzeźbiarz wykonał kasetonowy strop i ściany oraz Rycerski – urządzony w stylu neogotyckim, z zawieszonym nad kominkiem herbem Schwarzenbergów, wykonanym z jednego kawałka drewna.

Według legendy zamek zyskał nazwę dzięki swemu położeniu, przypominającemu orle gniazdo. Po spiętrzeniu wód Wełtawy dolina u stóp skały została zatopiona, a lustro wody sięga zamkowych ścian. Nie odebrało to uroku – Orlík jest piękną warownią gotycką nad rozlewiskiem.

Zachowując ten widok, ruszyliśmy w drogę powrotną do Bogatyni.

Bogusława Pikulska-Baranowska

 
 
 
 

Tagi: · relacja z wędrówki

Linki: · Martwa-żywa historia Górnych Łużyc · Dětřichov nad Olešką · Pokój. Obóz. Handel

 
ExpresMenu
 

Zobacz więcej

 
 

© Góry Izerskie 2006-2017

http://www.goryizerskie.pl

newsletter kontakt redakcja prywatność archiwum spis treści facebook partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: montaż haków holowniczych regały magazynowe plomby gwarancyjne sprzątanie Wrocław