ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki

Atrakcje Wieże widokowe    Wędrówki Rower Narty Na wózku Bezpiecznie Bliżej gór Las Historia Legendy


 

• start  » Relacje  » Królowa jest tylko jedna

 
 

Napisany: 2015-07-01

Królowa jest tylko jedna

Śnieżka królowa Karkonoszy - II Sympozjum RPK w Bukowcu

Śnieżka / Sněžka / Schneekoppe – góra trzech kultur

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że Śnieżka to góra warta odwiedzin, ale też spotkania i dyskusji. Wszak to najwyższa góra Śląska i Czech – dominanta całych Sudetów, z bogatą przyrodą i fascynującą historią. Dlatego nie zdziwiło nas, że 20 czerwca 2015 r. do Bukowca przybyło prawie 80 osób. Postanowili spędzić sobotnie popołudnie wysłuchując referatów II Sympozjum popularnonaukowego Regionalnej Pracowni Krajoznawczej przy Związku Gmin Karkonoskich. Zwabił ich tytuł – „Śnieżka królowa Karkonoszy” – i zacne grono referentów.

Pracy przygotowawcze do sympozjum były bardzo nietypowe. Rozpoczął się przecież sezon turystyczny, a tym samym wzmożona praca osób, które chciałem pozyskać do przygotowania referatów. Większość z nich pracuje zawodowo w branży turystycznej. Zebranie ich w jednym miejscu, w jednym terminie nie jest łatwe. Niektórzy całkowicie wywrócili swe terminarze, musieli poszukać zastępstw. Tym bardziej wszystkim dziękuję za przybycie do Bukowca. Zwłaszcza, że swą pracę wykonali społecznie. Dziękuję bardzo!

Na potrzeby sympozjum, którego temat nawiązywał do ogromnej kolekcji starych pocztówek zebranych przez Mirosława Góreckiego, przygotowana została stosowna wystawa. Różniła się od ekspozycji, którą od pewnego czasu prezentowaliśmy w Bukowcu, Mysłakowicach i innych miejscach. Zupełnie nowy zbiór, do którego autor z niemałymi dylematami wybierał widokówki grupowane tematycznie. Mirek chciał pokazać ich oczywiście jak najwięcej. Ostra selekcja jest jednak konieczna. Na szczęście po wielodniowej ciężkiej pracy, udało się ułożyć stosowną prezentację.
Wystawa, na razie prezentowana w pałacu w Bukowcu, jest wyjątkowa nie tylko ze względu na nowe opracowanie, ale też poprzez wystawienie kilkudziesięciu oryginalnych kartek oraz wielu przedmiotów użytkowych związanych ze Śnieżką. Popielniczki, serwetniki, kufle i inne przedmioty użytkowe wykorzystywane dawniej w schroniskach, czy po prostu nabywane przez turystów na pamiątkę. Zapraszam do odwiedzania Bukowca, by w siedzibie Związku Gmin Karkonoskich obejrzeć te wspaniałości.

Zeszyt z historii

Królowa Karkonoszy przywołała kilkudziesięciu słuchaczy (fot. Anna Tęcza)

Zgromadzonych na sympozjum gości zaskoczyła pewna niespodzianka. Dyrektor Biura ZGK Witold Szczudłowski, pokazał po raz pierwszy publicznie, od jakiegoś czasu zapowiadany, nowy periodyk. Przygotowany przez Regionalną Pracownię Krajoznawczą Karkonoszy i wydawany przez ZGK „Zeszyt Historyczny” to pismo, w którym oprócz różnych ważnych wydarzeń, czy opisów historycznych będą zamieszczane wszystkie referaty wygłaszane na organizowanych przez Pracownię Sympozjach. Cel jest prosty – utrwalić wiedzę o subregionie. Osoby występujące w Bukowcu to wybitni specjaliści bądź pasjonaci, dlatego w wielu wypadkach przekazanych przez nich informacji próżno szukać w innych wydawnictwach. Uznaliśmy zatem, że warto taką wiedzę spisywać i upubliczniać. Może się komuś przydać, a na pewno nie zaszkodzi.

Dyrektor Szczudłowski zaprezentował „Zeszyt Historyczny” nr 1, w którym zostały zawarte referaty z I Sympozjum „Grzbiet Lasocki w Karkonoszach” oraz wiele ważnych wydarzeń krajoznawczych z pierwszej połowy 2015 r. Wykorzystując obecność niektórych autorów referatów zamieszczonych w tym „Zeszycie...” przekazaliśmy im egzemplarze autorskie. Założeniem ZGK jest by tytuł dotarł do bibliotek szkolnych subregionu karkonoskiego oraz miejsc, które będą udostępniały je wszystkim chętnym. Mamy nadzieję, że przyczyni się to do upowszechniania zawartej w nich wiedzy i do zachowania jej dla potomnych.

Najwyższa góra świata

Maciej Lercher(fot. Anna Tęcza)

Jako pierwszy na dzisiejszym spotkaniu wystąpił Maciej Lercher. Znany jeleniogórski miedziorytnik, a także wykładowca w Zespole Szkół Rzemiosł Artystycznych. Osobliwy tytuł referatu – „Śnieżka najwyższa góra świata” – i jako prelegent artysta-plastyk. Zakrawało to na jakiś absurd.
Jednak Maciej nie dał się zbić z pantałyku. Już na wstępie uświadomił publiczność, że pierwszy pomiar Śnieżki umiejscowił ją właśnie na początku rankingu najwyższych gór świata. Śnieżka zachowała to miejsce przez dwieście lat! Dopiero późniejsze pomiary wysokości znacznie ją zredukowały. W świadomości ludzi mieszkających u jej podnóża – nadal pozostała „naj”. Takie poczucie mieli głównie Ślązacy, bo właśnie od północnej strony, wierzchołek często spowity w chmurach, wymaga zadarcia głowy by go ujrzeć. Z kotliny Jeleniogórskiej stoki Śnieżki wznoszą się stromo, a sam szczyt wybija się dwieście metrów ponad otoczenie. Śnieżka góruje nad całą okolicą. A takiego widoku nie mają już Czesi. Z ich strony widać tylko niewielki stożek, ledwie wystający z masywu górskiego. CZeskie Karkonosze są przecież o wiele rozleglejsze, a zbocza opadają w bardziej skomplikowany i łagodny sposób. Ale i dla nich Śnieżka jest „naj” – to wszak najwyższa góra Czech i Republiki Czeskiej.

M. Lercher przedstawił historię pomiarów Śnieżki. Rozważał czy podawane wyniki, raz w metrach, raz w stadionach, często w stopach były liczone według tych samych przeliczników. Podawane wielkości wahały się pomiędzy 5500 a 5200 metrów. Chociaż... czy przy takiej wysokości te kilkaset metrów różnicy ma jakiekolwiek znaczenie? Kolejne pomiary znacznie zmniejszyły Śnieżkę. Były przeprowadzane po różnych stronach góry. Do wykorzystywanych miar dołączono kolejną jednostkę – łokcie. Później, gdy zaczęto używać barometrów, pomiary stały się bardziej dokładne, i przestało mieć znaczenie kto ich dokonał.
Nadal jednak w przeświadczeniu górali spod Śnieżki, była ona, jest i na zawsze pozostanie najwyższą góra świata. Może to wcale nie jest tylko fanaberia? W popularnej aplikacji Google Maps Karkonosze nazywane są jako Góry Gigantyczne.

Już nie dotkniesz stopą kosówki...

Krzysztof Tęcza (fot. Anna Tęcza)

W kolejnym referacie „Udostępnienie turystyczne Śnieżki w ostatnim stuleciu” pozwoliłem sobie przedstawić techniczne ułatwienia dla turystów jakich dokonano na Śnieżce. Pierwszym było oddanie do użytku w 1905 roku Drogi Jubileuszowej. Wybudowano ją z okazji 25-lecia powstania Riesengebirgsverein (pol. Towarzystwa Karkonoskiego). Piękny dar dla stale rozwijającego się ruchu turystycznego. Od razu musiano zastosować pułapkę na automobile, ponieważ posiadacze aut szykowali się do przejażdżek na sam szczyt.
Chyba najważniejszym wydarzeniem w historii udostępniania Śnieżki turystom było oddanie do użytku w 1949 r. kolei linowej z Pecu pod Sněžkou. Choć przepustowość pozwalała na wjazd w ciągu godziny tylko 250 osób, to owa liczba była w zupełności wystarczająca. Wyciąg ten bowiem nie służył narciarzom zjazdowym a turystom pieszym, którzy chcą podziwiać widoki z dachu Rep. Czeskiej. Kolej krzesełkowa przetrwała ponad 60 lat i w roku 2014 została zamieniona na gondolową. Mimo nowoczesnych rozwiązań nie zwiększono przepustowości, utrzymując ją na dotychczasowym poziomie. Kolejka Sněžkę jest wygodna i bardzo bezpieczna. A jednak w starciu z panującymi w Karkonoszach warunkami często przegrywa. Wówczas pozostaje, tak jak dawniej, marsz na szczyt piechotą.
Kolej jest dostosowana do przewożenia osób na wózkach inwalidzkich, a także wózków dziecięcych. A jednak żal mi starego rozwiązania. Bo choć gondole zapewniają komfort i bezpieczeństwo jazdy, to dawne podwójne krzesełka zawieszone bokiem wobec kierunku jazdy, nie tylko pozwalały na bliskie obcowanie z przyrodą (poczucie karkonoskiego wiatru na twarzy), ale także, zwłaszcza w górnym odcinku, umożliwiały dotknięcie stopami rosnącej na zboczu kosówki.

Po śląskiej stronie także dokonano wielu ułatwień w dostępie na Śnieżkę. W 1959 roku powstała kolej krzesełkowa na Kopę. Z przepustowością 600 osób na godzinę, znacznie skraca czas wejścia na szczyt. Z Kopy jednak trzeba się troszkę napocić by dotrzeć na Królową Karkonoszy. A Czesi potrzebują tylko kwadransa...

Szczyt cywilizacji

Mirosław Górecki (fot. Anna Tęcza)

Mirosław Górecki przedstawił referat pt. „Historia zabudowy Śnieżki”. Wystąpienie rozpoczął od wyznania, że zbiór kartek i pamiątek jaki posiada to efekt dbania o zdrowie. Eksponaty nabywał za pieniądze, które wcześniej wydawał na papierosy. Palił chyba sporo, bo zbiór jest przeogromny. Wciąż jednak nie ma w nim rzeczy najbardziej wartościowej - uważanej za pierwszą wysłaną ze Śnieżki kartkę pocztową. Niedawno pojawiła się na aukcji internetowej za kwotę ponad 5 tys. zł.

Pierwszym obiektem zbudowanym na Śnieżce była kaplica św. Wawrzyńca. Miała demonstrować sąsiadom kto jest prawowitym właścicielem okolicy. Wystawił ją Christopher Schaffgotsch, a poświęcił w roku 1681 opat Krzeszowa. Ponieważ obiekt po jakimś czasie nie był wykorzystywany do celów religijnych, przystosowano go na potrzeby turystyczne. Służył w takim charakterze aż do wybudowania pierwszego schroniska. W Pruskiej Boudzie działała najwyżej w Prusach położona placówka pocztowa. W 1868 r. zbudowano kolejne schronisko – Czeską Boudę. Obiekt ten rozebrano dopiero w roku 2004.
Powstanie pierwszej „śnieżkowej” widokówki datuje się na 23 lipca 1873 roku. Fryderyk Sommer dodał stempel okolicznościowy do tzw. korespondentki. W Polsce używaną dzisiaj nazwę dawnej korespondentki – pocztówka – przyjęto w wyniku ogłoszonego konkursu. Zgłosił ją pod pseudonimem Henryk Sienkiewicz.
O prędkości działania dawnej pruskiej poczty niech zaświadczą stemple na wielu pocztówkach. Wysyłkowy – przybity rano na Śnieżce i docelowy, odbity tego samego dnia (!) wieczorem w Berlinie.

W ostatnim roku XIX wieku (1900) oddano do użytku najdroższy obiekt naukowy w Prusach – obserwatorium meteorologiczne na Śnieżce. Budynek był solidny – przetrwał cały stulecie. Obserwatorium od końca XX w. działa w nowszym obiekcie, tzw. latających dyskach. Poczta zaś działa po czeskiej stronie Śnieżki, w nowym budynku przypominającym kontener. Ze smutkiem myślę, że z dawnych obiektów wzniesionych na najwyższej górze Karkonoszy przetrwał tylko jeden – najstarszy! Kaplica św. Wawrzyńca. Coś w tym musi być...

Żywy nie-wulkan

Roksana Knapik (fot. Anna Tęcza)

Roksana Knapik przygotowała referat „Walory przyrodnicze śnieżki”. Jest geolożką, więc wykład rozpoczęła od przedstawienia budowy geologicznej Karkonoszy. Śnieżka usytuowana jest pomiędzy kotłami lodowcowymi i została ukształtowana przez dawne procesy glacjalne. Roksana zdementowała też panujące wśród niektórych kręgów przekonanie, że Śnieżka jest wygasłym wulkanem. Otóż materiał, z którego jest zbudowana Królowa Karkonoszy, powstał głęboko pod ziemią i nie ma charakteru wypływającej lawy. Za występują na Śnieżce bardzo ciekawe pola głazowo-blokowe i rynny spływu gruzowego. A klify mrozowe przypominają swoim wyglądem wielkie schody.
Śnieżkę pokrywa także bardzo bogata szata roślinna. Chociaż przeciętny turysta mógłby w to wątpić, bo przecież stożek wierzchołkowy wygląda na pokryty wyłącznie kamieniami. A jednak znajdują się tu stanowiska bardzo rzadkich a ciekawych roślin. Choćby sasanki alpejskiej czy przetacznika stokrotkowego. Zauważony w 2009 roku, nie był widziany od od lat 30. XX w. To nie oznacza, że pojawił się ponownie po wyginięciu. Po prostu nikt przez ostatnie kilkadziesiąt lat go nie wypatrzył. Bardzo bogato prezentuje się zbiorowisko porostów.
A świat zwierzęcy zaskakuje obecnością na dość znacznych wysokościach, małego ptaszka. Płochacz to nazwa nieco myląca, gdyż wcale nie jest taki płochliwy.

Niezaprzeczalnym skarbem Śnieżki są jej walory widokowe. Czyż jest coś piękniejszego od widoku z wierzchołka? Możemy stąd zajrzeć do otaczających Śnieżkę kotłów, w Kotlinę Jeleniogórską, podziwiać bardzo rozległe panoramy Karkonoszy i Gór Izerskich. Możemy także podziwiać różne ciekawe i niesamowite zjawiska meteorologiczne. Śnieżka jest piękna zawsze: i podczas ładnej pogody, i w czasie zamieci śnieżnej, a nawet podczas deszczu i mgły.

Meteo-teatr dziwów

Tomasz Nasiółkowski (fot. Anna Tęcza)

Tomasz Nasiółkowski przedstawił „Zwykłe i niezwykłe zjawiska meteorologiczne na Śnieżce”. Rozpoczął od przedstawienia obrazów pokazujących za co kochamy Śnieżkę. Po czym przeszedł do historii prowadzenia badań meteorologicznych. Pierwsze podjęto znacznie wcześniej niż zazwyczaj się sądzi. Udokumentowane ciągłe badania na Śnieżce prowadzono już w latach 1824-1834. Przeprowadzano je pod dachem istniejącej już kaplicy św. Wawrzyńca. Inicjatorem był Johann Wolfgang Goethe. W roku 1900, kiedy oddano prawdziwe obserwatorium meteorologiczne historia badań warunków atmosferycznych na Śnieżce trwa nieprzerwanie. Śnieżka szczycie się 135-letnim okresem prowadzenia nieprzerwanych pomiarów meteorologicznych.
Kiedy budynek popadł w coraz gorszy stan techniczny, otwarto nowe obserwatorium. Od 23 października 1976 r. w „latających spodkach”, pracuje obserwatorium noszące imię Tadeusza Hołdysa – pierwszego kierownika.

Tomasz płynnie przeszedł do opowieści o zjawiskach jakie można przebywając na Śnieżce zobaczyć. Jako pracownik obserwatorium jest ich częstym świadkiem.
Sadź lub szadź – osad, który powstaje podczas mgły, w ujemnej temperaturze i podczas występowania silnego wiatru. W ciągu godziny może przyrosnąć na grubość 15-25 cm. Przyrosty te, mimo iż wydaje się zupełnie odwrotnie, zawsze powstają pod wiatr. Sadź może utworzyć się także latem – wystarczy tylko, że temperatura powietrza spadnie poniżej zera. A to wcale nie jest na Śnieżce osobliwością. Chodź sadź jest biała, kiedyś pojawiła się w kolorze czarnym. To niespotykane do tej pory zjawisko miało proste wytłumaczenie. Otóż kolor nadały jej przyniesione cząsteczki sadzy z masowego wypalania traw na... Kaukazie, Ukrainie i w Rosji (prawie 3 tys. km od nas!).

Widmo Brockenu – zwane także mamidłem górskim występuje wtedy, kiedy stojąc tyłem do słońca mamy leżącą poniżej siebie chmurę. Nasz cień jest rzucany na chmurę i widzimy go w wielokrotnie większej postaci niż normalnie, na ziemi. Postać ta otoczona jest kolorową glorią. Istnieje przekonanie, że ten kto zobaczy mamidło rychło zginie. Ponoć ujrzenie widma Brockenu po raz trzeci odżegnuje to zagrożenie. Czy ta wróżba dotyczy jeszcze Tomasza, który widział widmo kilkadziesiąt razy?

Morze chmur – występuje w pochmurne dni, kiedy pada mżawka oraz panuje wysokie ciśnienie. Góry wystające z takich chmur wyglądają jak ocean z wysepkami. Podczas takiego zjawiska możemy dojrzeć bardzo odległe elementy krajobrazu, normalnie niezauważalne.

Biała albo mgielna tęcza – zjawisko powstające podczas mgły, wygląda jak przyziemny łuk otaczający przedmiot. Może także tworzyć glorię.

Halo słoneczne – to okrąg tworzący się wokół Słońca. Jest zjawiskiem, w trakcie którego można obserwować aż trzy Słońca [tzw. Słońca pozorne – przyp. red.].

Wieniec lub inaczej lisia czapa – barwna otoczka wokół księżyca przylegająca do jego tarczy.

Ognie św. Elma (ognie św. Bartłomieja, ognie Kastora i Polluksa) – powstają jako wyładowania naelektryzowanych chmur. Jest to zjawisko akustyczno-optyczne, podczas którego słychać wyładowania przypominające trzask. Lepiej jednak nie wychodzić wtedy na na Śnieżkę by je oglądać.

Obłoki srebrzyste – to chmury płynące na wysokości 85 km nad ziemią. Najczęściej występują w okresie wiosny i latem.

Powietrzne wodospady – chmury przepływające przez góry i wlewające się do kotłów, wyglądające jak płynące rzeki.

Czapka – chmura tworząca się nad najwyższym szczytem w danym paśmie górskim. Nad Śnieżką takie zjawisko występuje bardzo często. Śnieżka aż w 296 dni spowita jest mgłą. Nawet szczyty alpejskie nie mogą się pod tym względem z nią równać.

Cień góry – zjawisko powstające przy wschodzie albo zachodzie Słońca. Powstały wówczas cień przesuwa się po górach. Zjawisko takie najczęściej jest krótkotrwałe, ale może być wystarczająco długie, by nacieszyć oczy jego widokiem.

Boskie promienie – bardzo często widoczne promienie słoneczne podążające z chmur prosto w kierunku ziemi.

Na górę od 9 do 16

Michał Makowski (fot. Anna Tęcza)

Michał Makowski przygotował referat pt. „Ruch turystyczny na Śnieżce”. Dzięki specjalnemu systemowi liczenia turystów Karkonoski Park Narodowy zbiera ciekawe i pożyteczne dane. Michał wykonał ich zestawienia. Na przestrzeni ostatnich lat ruch turystyczny utrzymuje się na stałym poziomie. Różnice wstępują pomiędzy poszczególnymi miesiącami. Im lepsza pogoda tym więcej turystów rusza w góry. Zwiększony ruch turystyczny notowany jest podczas wakacji i w lecie.
Ciekawe są też dane dzienne. Np. 14 sierpnia 2011 r., przy 6600 odwiedzających Śnieżkę aż 4500 osób weszło na nią zakosami, czyli drogą trudniejszą, choć niewątpliwie krótszą. Pozostałe dwa tysiące osób skorzystało z Drogi Jubileuszowej. Ale już podczas schodzenia część osób wchodzących na szczyt zakosami wybiera drogę łatwiejszą. Największe nasilenie ruchu tego dnia wystąpiło w godzinach od 9 do 16. Tylko przez trzy wieczorne godziny między 21 a 23 nikt nie wszedł na Śnieżkę. Nie mały ruch występuje we wczesnych godzinach porannych. Wielu turystów chce zobaczyć ze szczytu wschód Słońca.

Święta góra

Jacek Potocki (fot. Anna Tęcza)

Jacek Potocki przygotował referat pt. „Śnieżka, kaplica św. Wawrzyńca, święto ludzi gór”. Początek kultu św. Wawrzyńca na Śnieżce rozpoczął się w latach 1668-81 od budowy kamiennej kaplicy. Obiekt w l. 1681-1810 przynależał do parafii w Miłkowie. Odprawiano w nim msze 5 razy w roku. Kiedy nastąpiła kasata zakonów w 1810 r. – zlikwidowano także zakon Cystersów, odprawiających na Śnieżce nabożeństwa. Niewykorzystywaną do celów kultowych kaplicę zagospodarował niejaki Carl Siebenhaar z Cieplic. Uruchomił w niej małe schronisko-gospódkę. Kiedy w roku 1850 Friedrich Sommer wybudował schronisko z prawdziwego zdarzenia, w kaplicy ponownie zaczęto odprawiać Msze Święte. W roku 1920 kaplica została przypisana do nowej parafii, którą utworzono w Karpaczu. W 1981 r. na 300-lecie budowy kaplicy, z inicjatywy Jerzego Pokoja, do obchodów przystąpiło Koło Przewodników Sudeckich. Tak też dzień 10 sierpnia stał się świętem ludzi gór. Przybywają wówczas oni tak licznie, że nie mieszczą się wewnątrz kaplicy, więc msza odprawiana jest na zewnątrz. Przychodzą na nabożeństwo nie tylko przewodnicy i turyści, ale też dostojnicy kościelni (czescy i polscy), a nawet prezydenci obu połączonych Śnieżką państw.

Sympozjum – już po raz drugi uświadomiło mi, jak wiele wiadomości można z niego wynieść. Warto je zatem organizować i warto je nawiedzać.

Krzysztof Tęcza

 
 
 
 

Linki: · Zeszyt z historii

 
ExpresMenu
 

Zobacz więcej

 
 

© Góry Izerskie 2006-2017

http://www.goryizerskie.pl

newsletter kontakt redakcja prywatność archiwum spis treści facebook partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: regały magazynowe montaż haków holowniczych plomby gwarancyjne sprzątanie Wrocław