ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki

Atrakcje Wieże widokowe    Wędrówki Rower Narty Na wózku Bezpiecznie Bliżej gór Las Historia Legendy


 

• start  » Relacje  » Do źródeł Łaby

 
 

Napisany: 2014-07-11

Do źródeł Łaby

Wymagająca trasa + interesujący cel + dobry humor + widoki i atrakcje na trasie = wspaniała wycieczka

Uczestnicy 21. wycieczki Rajdu na Raty przy źródłach Łaby (fot. K. Tęcza)

Trasę wycieczki ułożyłem tak, by stanowiła wyzwanie dla turystów. Pierwszą, podobnie wymagającą, pokonaliśmy miesiąc temu, gdy wybraliśmy się na Owcze Skały.
Tym razem, w niedzielę 6 lipca 2014 roku, wyruszyliśmy na kolejną w tym roku wycieczkę zorganizowaną przez Oddział PTTK "Sudety Zachodnie" w Jeleniej Górze w ramach Rajdu na Raty, ku celowi w Karkonoszach - źródłom Łaby.

Trwa przebudowa dworca autobusowego w Jeleniej Górze. Spotkaliśmy się więc przy tymczasowych stanowiskach odprawy autobusów. Musieliśmy wyjechać z samego rana. Frekwencja tym samym zagrożona. A okazało się zupełnie inaczej. Już na dworcu było kilkunastu wędrowców. Po drodze do Szklarskiej Poręby liczba uczestników wciąż wzrastała. Na końcowym przystanku było nas już pięćdziesięcioro! Najbardziej zadowolony był kierowca autobusu. Pewnie nie spodziewał się takiego przychodu ;-).

Nowa nawierzchnia grzbietowego szlaku przez Karkonosze (fot. K. Tęcza)

Wyruszając wiedzieliśmy, że pierwszy odcinek trasy da nam się we znaki. Droga prowadząca na Wodospad Kamieńczyka nie należy do łatwych. Zanim tam dotarliśmy już się spociliśmy. Na szczęście wszystkim smakowało serwowane w schronisku zimne piwo. Zwłaszcza, gdy jego konsumpcję połączy się podziwianiem wodospadu. Spadające z 27 metrów kaskady już samym patrzeniem na nie orzeźwiają. Zwróciliśmy uwagę też na małą pamiątkę historyczną - dawne kamienne stopnie, którymi pierwotnie prowadził szlak do starego schroniska. Ślady wciąż widać w terenie.

Kolejny odcinek, prowadzący do schroniska na Hali Szrenickiej, wcale nie był lżejszy. Choć nawierzchnia drogi nie jest tak uciążliwa jak kamienie, to przecież jest tam bardzo stromo. Przewyższenie pomiędzy przystankiem w Szklarskiej Porębie a Halą Szrenicką sięga kilkaset metrów! A pogoda nie ułatwiała marszu. Było gorąco i duszno.

W tle Szrenica i Trzy Świnki (fot. K. Tęcza)

Grupa rozciągnęła się za bardzo. Musieliśmy czekać kilkanaście minut na dojście ostatnich uczestników. Daliśmy im jednak szansę na krótki odpoczynek, aby mogli iść dalej wraz, bez zadyszki. Wszyscy więc wysłuchali legendy o Trzech Świnkach i dowiedzieli się co upamiętnia wyryta na skałach data.
Niebawem przekonaliśmy się jak spisuje świeżo wykonana nowa nawierzchnia szlaku. Jest bardzo stabilna. Spokojnie można podziwiać wspaniałe widoki, bez ciągłego patrzenia pod nogi.

Piękna pogoda wyciągnęła wielu turystów z domu. Przy źródłach Łaby zastaliśmy tłum ludzi. Okazali się wyrozumiali i uprzejmi - nie przeszkadzali nam, w pozowaniu do pamiątkowego zdjęcia.

Pamiątkowa fotka przy Twarożniku (fot. K. Tęcza)

Po osiągnięciu celu poczuliśmy "małego głoda". Zeszliśmy więc do górskiego hotelu Labská bouda. Postanowiliśmy zaspokoić w nim tylko pragnienie, a główny posiłek spożyć w kolejnym schronisku, do którego ruszyliśmy. Po drodze zajrzeliśmy na platformę widokową umożliwiającą podziwianie Łabskiego Kotła do którego spada Łaba. Mimo, iż ma on ponad czterdzieści metrów wysokości wcale nie zrobił na nas wielkiego wrażenia. Większą ciekawość wzbudził widok pozostałości fundamentów po starym schronisku. Było co prawda o wiele mniejsze od dzisiejszego, jednak znacznie lepiej komponowało się z krajobrazem.
Następne kilkadziesiąt minut marszu to sama przyjemność. Kamienista ścieżka jest tak ułożona, że cały czas przygrzewało słoneczko, a widoki dosłownie zapierają dech w piersiach. Wszyscy byliśmy w bardzo dobrych humorach. Poprawiły się one jeszcze bardziej w schronisku Martinovka. Pyszne jadło popite dobrym czeskim piwem przynoszone przez miłych kelnerów, nie może przecież zasmucać. Zaplanowany na pół godziny pobyt, wydłużył się dwukrotnie. Było warto. Czas wykorzystaliśmy na konkurs krajoznawczy. Za poprawną odpowiedź przyznawałem nagrody ufundowane przez Karkonoski Park Narodowy.

Na mostku nad Łabą - jedną z największych rzek płynących przez Czechi i Niemcy... (fot. K. Tęcza)

Betonowy kolos Labská bouda (fot. K. Tęcza)

Po tylu przyjemnościach pozostało już tylko ruszyć w drogę do domu. Musieliśmy pokonać jeszcze jedno wzniesienie. A dalej Koralową Ścieżką do Jagniątkowa. Po drodze spotkała nas jeszcze jedna miła niespodzianka. Czarny Kocioł Jagniątkowski, który zazwyczaj jest ukryty w cieniu, w dniu dzisiejszym tonął w słońcu. Dzięki temu mogliśmy zajrzeć do jego wnętrza i zobaczyć jak tam jest ładnie.

Znów okazało się, że zaplanowana jako bardzo wymagająca, wycieczka nie zmogła wprawionych turystów. W komplecie dotarliśmy do końca, a wielu dopytywało się o kolejną wyprawę... Będzie wkrótce. Już teraz zapraszam!

Krzysztof Tęcza

 
 
 
 

Tagi: · wędrówki · szlaki turystyczne · relacja z wędrówki

Linki: · Kiełbaski przy skarbcu Flinsa · Bozkovské jeskynĕ i wieża na Javorniku · Czeska rata rajdu

 
ExpresMenu
 

Zobacz więcej

 
 

© Góry Izerskie 2006-2017

http://www.goryizerskie.pl

newsletter kontakt redakcja prywatność archiwum spis treści facebook partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: montaż haków holowniczych regały magazynowe plomby gwarancyjne sprzątanie Wrocław