ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatności.

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki
newsletter kontakt redakcja prywatność archiwum linki spis treści facebook

• start  » Rozmaitości  » Pemmikan - suszone mięso na górskie wędrówki

2008-11-03

Pemmikan - suszone mięso na górskie wędrówki

Podczas wędrówek: pieszych, rowerowych czy narciarskich, trwających wiele godzin, musimy zabierać ze sobą prowiant. Świeże powietrze i wysiłek wzmaga apetyt i zapotrzebowanie na kalorie

Stare rady dziadków-górołazów mówią, że doskonała jest czekolada - wysokokaloryczna, szybko dostarcza energii. Dietetycy uważają, że równie szybko czekoladowe kalorie tracimy. Wbrew reklamom, słodycze nie zawierają zbyt wiele pożytecznych substancji.

Poza klasycznymi bułkami z szynką, (wegetarianie! - lepiej tego nie czytajcie) pieczonymi kurczakami, jajami na twardo, kotletami czy innymi frykasami, możemy do plecaka zabrać coś, co zajmie mało miejsca, niewiele waży, jest smaczne i bardzo pożywne.

Suszona wołowina - pemmikan - przysmak Północnoamerykańskich Indian i kowbojów ale również wędrowców i podróżników

Co to za cudowny wynalazek? Bardzo stare i doskonale znane miłośnikom westernów suszone mięso.
Północnoamerykańscy Indianie zasuszone mięso bizonów nazywali pemmikan. Pocięte na pasy, wysuszone na słońcu, zapewniało wyżywienie przez całą zimę. Najpospolitszym sposobem spożywania było żucie. Suszone mięso jednak doskonale nadaje się również do potraw gotowanych. Na biwaku łatwo z niego przygotujemy pożywny bulion. Kiedy dodamy do niego trochę warzyw - mogą być również suszone - powstanie naprawdę smaczny rosół.

Tajemnica turystycznej przydatności suszonej wołowiny tkwi w jej właściwościach - podczas suszenia pozbawiana jest wody - najcięższej i najmniej potrzebnej substancji w niej zawartej, a wszystko pozostałe: białko, witaminy i minerały, przyjmuje lekką i "skondensowaną" postać.
Porcja - kawałek wielkości chipsa, to praktycznie jeden stek ("kotlet"). Tyle, że mały i lekki. Żując przez długie minuty, rozmiękczamy go i rozdrabniamy, dzięki czemu staje się łatwiej strawny. W trakcie żucia powoli wysączamy smak - dajemy kubkom smakowym wiele miłych bodźców, przez co nasz mózg systematycznie nabiera poczucia sytości. Popijając mięso ulubionym napojem, w żołądku tworzymy całkiem sporej objętości posiłek, przez to głód przepędzamy na wiele godzin. Kaloryczność takiego "obiadu" jest znaczna.
Suszone mięso bez konserwantów możemy przenosić bez specjalnych zabezpieczeń przez wiele dni, nie martwiąc się o zepsucie. Byleby było suche.

Suszona wołowina zwana jest z amerykańska beef jerky ("jerky" pochodzi od słowa char'ki z języka Indian Quechua i oznacza - palić mięso).
Przyprawiana na dziesiątki sposobów jest dostępna w każdym spożywczym supermarkecie w USA. Pakowana w torebki jest jedzona jako przekąska, podobnie do chipsów, chrupek czy orzeszków ziemnych. Popularne jest żucie suszonego mięsa przez motocyklistów, przemierzających Stany na harleyach. W pewnym sensie są oni kontynuatorami tradycji kowbojskiej.
W Polsce do niedawna nie mogliśmy kupić suszonej wołowiny. Na szczęście to się zmienia.
Smaczna i w przystępnej cenie kilku-kilkunastu złotych jest wołowina jest już dostępna w w kilku sieciach handlowych, na serwisach aukcyjnych, w fitness klubach, czy nawet hotelach

Osoby, które mają czas i ochotę na kulinarne eksperymenty mogą ususzyć sobie mięso samodzielnie. Nie jest to trudne ani pracochłonne, aczkolwiek niekoniecznie będzie tańsze :) niż zakup gotowej beef jerky.

Suszenie wołowiny

Sposobów na suszenie mięsa jest wiele. Opiszę najbardziej sprawdzony, do którego doszedłem metodą wielu prób i błędów.

Kupujemy wołowinę. Najlepiej nadaje się ligawa, polędwica lub antrykot. Może to być również inna część wołu, byleby czerwona i pozbawiona przerostów tłuszczu (ten po wyschnięciu może jełczeć, przy żuciu przybiera nieprzyjemną postać "nitek").
Można też suszyć wieprzowinę, jednak uważam, że jest zbyt delikatna. Schab, który najlepiej się do suszenia nadaje, mimo że smaczny, za szybko się zżuwa. Innych rodzajów mięsa, np. baraniny, nie próbowałem suszyć.

Wołowina przeznaczona do suszenia musi być chuda i nieprzerośnięta żyłkami tłuszczu


Dobrze umyte i oczyszczone z błonek mięso kroimy na plastry. Grubość zależy od upodobań - ja kroję na ok. 1cm (cieńsze w warunkach domowych trudno uzyskać).
Tak przygotowane mięso możemy namoczyć na kilka dni w solance: przegotowanej wodzie z solą do peklowania mięsa, kolendrą oraz jałowcem (lub innymi przyprawami jakie lubimy). Ilość zależy od ciężaru mięsa - powinno być całe zanurzone. Wstawiamy je wówczas do lodówki. Pamiętajmy jednak, że długie moczenie mięsa wyjaławia je (!) i wydłuża proces suszenia.

Po parudziesięciu godzinach mięso gotowe jest do suszenia. Odcedzamy je więc i wyjmujemy aby ociekło (jakąś kratkę) i osuszamy.
Następnie każdy kawałek zamaczamy w bulionie wołowym (rozpuszczonej w niewielkiej ilości wody tzw. kostce rosołowej). Znów możemy użyć ulubionych przypraw jakie nadadzą mięsu ostateczny smak. Ja stosuję różne mieszkanki pamiętając jednak by nie przesadzić z ostrością i solą. Zbyt słone mięso jest niesmaczne i okropnie wzmaga pragnienie. Sól wcale nie jest potrzebna do konserwacji suszonego mięsa.
Bulion powinien być gęsty. Nie chodzi bowiem o wodę, która i tak musi odparować lecz o zawarte w nim przyprawy. Po odparowaniu na mięsie pozostanie smak, a odrobina rozpuszczonego w bulionie tłuszczu nada elastyczność.

Nasączone bulionem kawałki mięsa wkładamy do rozgrzanego na ok. 50-70°C piekarnika. Taka temperatura gwarantuje dość szybkie odparowywanie wody i zabija większość niepożądanych żyjątek (wirusy, bakterie itd.). Gwarantuje zaś, że mięso wyschnie a nie upiecze się. Plastry możemy ułożyć na kratce lub nadziać na patyczki do szaszłyków. Przez jakiś czas z mięsa będzie kapać sok więc na spód piekarnika warto położyć blachę.

Kawałki wysuszonej wołowiny

Suszenie trwa ok. 5 godzin ale ponieważ jest to zależne od wielu czynników - sami musimy sprawdzać stan wysuszenia. Robimy to przełamując porcję mięsa. Odpowiednio ususzone nie może pęknąć jak zapałka, ale też nie może się ciągnąć jak guma. W środku powinno być lekko różowe, a na zewnątrz brązowe. Zbyt wysuszone nie będzie smaczne, a zbyt mokre zacznie się psuć.

Jeśli będziemy nasz pemmikan przygotowywać w letnie upały - można dosuszyć mięso na słońcu. Po pierwszym, krótkim etapie w piekarniku wystawiamy je na ostre słońce. Wystarczy zabezpieczyć gęstą siatką czy gazą przed owadami. Po całym dniu "opalania" ;) będzie idealne. Suszenie na słońcu jest tańsze :).

Wysuszone mięso wkładamy do dowolnego pojemnika, który nie przepuszcza łatwo wilgoci. Możemy w ten sposób mięso przechowywać wiele miesięcy. Ja z wygody i dla pewności trzymam swoje w lodówce.
Potem na wycieczkę zabieram kilka, kilkanaście kawałków, co wystarcza dla 2 osób i żuję jeden kawałek co kilkadziesiąt minut.

Pamiętajcie by nie przesadzać z jedzeniem - suszone mięso w żołądku puchnie powiększając swą objętość kilkakrotnie. Gdy zjecie na raz zbyt dużo - zwyczajnie sobie zaszkodzicie. Kawałek to jak jeden stek - po zjedzeniu kilku, przeciętny człowiek jest najedzony do syta.

Smacznego!

Arkadiusz Lipin

Tagi: · rajdy górskie · trasy narciarskie · trasy rowerowe

drukuj

 
 
 
 

© Góry Izerskie 2006-2014

http://www.goryizerskie.pl

 

 

 

Polecane: szafki ubraniowe regały metalowe lutowanie sprzątanie Wrocław