ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki

Atrakcje Wieże widokowe    Wędrówki Rower Narty Na wózku Bezpiecznie Bliżej gór Las Historia Legendy


 

• start  » Z góry  » Europejska stolica ruiny

 
 

Napisany: 2014-04-29

Europejska stolica ruiny

Komu zależy na ludowej architekturze? Społecznikom i regionalistom. Tylko

Zniszczone przez powódź błyskawiczną 7 sierpnia 2010 r. domy, ulice i infrastruktura w Bogatyni (fot. A. Lipin)

Minęło niemal 4 lata od kiedy wezbrane wody Miedzianki przetoczyły się przez najstarszą zabudowę Bogatyni czyniąc w niej spustoszenie. Oczy całej Polski zwrócone wówczas na górnołużyckie miasteczko nie dostrzegały w kataklizmie szansy dla największej wartości kulturowej tego zakątka - architektury przysłupowo-szachulcowej. My owszem. Apelem skierowanym do wojewody dolnośląskiego, Rafała Jurkowlańca prosiliśmy o łaskę dla doświadczonych kataklizmem budynków. Było dla nas oczywiste, że zabytkowe domy restaurowane z publicznym dofinansowaniem pod opieką konserwatorską, mają szansę posłużyć wiele, wiele lat. Ciesząc swym nietuzinkowym wyglądem mieszkańców, turystów, historyków i artystów - słowem wszystkich, których gusta doceniają coś więcej niż sztampowy domek jednorodzinny z daszkiem podpartym kolumnami.
Apel, podpisaliśmy w gronie 23 osób reprezentujących rozmaite instytucje i organizacje z Polski i Niemiec. Poskutkował. Wojewoda, sam z pochodzenia bogatynianin, zawezwał wojewódzkiego konserwatora zabytków i podjęli działania, by rozbiórce uległy tylko domy ewidentnie nienadające się do odbudowy. Dzięki temu zamiast kilkudziesięciu wytypowanych do rozbiórki przez lokalnych urzędników - z krajobrazu zniknęło jedynie kilka budynków regionalnej architektury.

Powódź, apel, wielopoziomowe działania organizacji pozarządowych i mediów na rzecz ratowania domów przysłupowych przez moment zwróciły uwagę Polaków na górnołużyckie zabytki. Domy przysłupowo-szachulcowe dostały swoje pięć minut, a my mieliśmy nadzieję, że za tym pójdą realne działania tych, którzy są odpowiedzialni za ochronę zabytków w Polsce.
Nawet zarząd gminy bogatyńskiej, przez wiele lat nieprzychylny zabytkom i lokalnej historii - co przejawia np. w tolerancji dla wyburzeń wiekowych budynków w miasteczku - zmienił podejście. Zadeklarował daleko idące wsparcie dla właścicieli zabytkowych "przysłupów". Obiecał pomoc również potencjalnym nabywcom, chcącym rekonstruować nadwyrężone powodzią domy przysłupowo-szachulcowe. Niestety projekt wykupu za symboliczną złotówkę uszkodzonych domów komunalnych, które zostały wysiedlone, prędko się załamał. Skorzystało z niego zaledwie kilku miłośników drewnianej architektury. Spośród 15 popowodziowych pustostanów tylko 3 dostały szansę ocalenia. Do "symbolicznej złotówki" dołożono zera - pustostany pozostały puste.
Owszem - koszt uporządkowania, naprawy i odbudowy zniszczonej infrastruktury miejskiej był wielki. Prawdą jest też, że potrzeby były jeszcze większe. Bogatynia wciąż nie uporała się ze skutkami żywiołu sprzed 4 lat. Trudno oczekiwać, że nawet stosunkowo bogata gmina udźwignie ciężar odbudowy i rewitalizacji w jednym czasie. Choć z drugiej strony Bogatynia otrzymała ogromną pomoc od państwa i społeczeństwa.

Apel złożony na ręce wojewody dolnośląskiego Rafała Jurkowlańca 23 sierpnia 2010 r.

Mimo to, nie należy za zaniechania w ratowaniu zabytków winić wyłącznie zarządu gminy. Górnołużyckie domy przysłupowo-szachulcowe potrzebują programu państwowego. Doraźne, i w morzu potrzeb niewielkie, dotacje nie są w stanie uratować, wciąż bardzo zagrożonych budynków.

Nie ma najmniejszego sensu przekonywać, że warto zabytkową tkankę Górnych Łużyc i Dolnego Śląska ratować. Na ten temat zostało napisane i powiedziane tak wiele, że tylko ignorant tego nie zrozumie. W Strategii Ochrony Zabytków woj. dolnośląskiego na lata 2007-2011 wyraźnie zapisano, iż domy przysłupowe są priorytetem.
A jednak władze państwowe nie widzą potrzeby ustanawiania specjalnego programu dla drewnianej architektury górnołużyckiej. Wystarczą te procedury pozyskiwania wsparcia, które już funkcjonują. Takie zdanie wyraził minister kultury Bogdan Zdrojewski jeszcze w 2011 r. podczas jeleniogórskiej wizyty, sugerując jednocześnie, aby aplikować o wsparcie.

Te słowa za dobrą monetę wzięli wszyscy, którym dobro przysłupów leży na sercu. Stowarzyszenie DOM KOŁODZIEJA corocznie wspiera wnioski właścicieli starych domów drewnianych na Pogórzu Sudeckim o dofinansowanie remontów. Niestety, doświadczenie we wnioskowaniu przedstawicieli stowarzyszenia, nagradzanych za działalność na rzecz architektury regionalnej, nie pomaga. Wnioski, mimo deklaracji poparcia urzędników i polityków - przepadają. Domy przysłupowe należytego wsparcia nie otrzymują. W bieżącym roku z Krainy Domów Przysłupowych złożono 10 wniosków. Tylko dwa zostały rozpatrzone pozytywnie: Karczma Sądowa z Uniemyśla oraz domek ryglowy z Dębowego Gaju. Siedem pozostałych, mimo wysokiej sumy punktów oceny, zostało odrzuconych. Ósmy ze względów formalnych.
Trudno takie rozstrzygnięcie nazwać sprzyjającym klimatem dla zabytkowej architektury regionalnej.

Stara architektura w Bogatyni, nie tylko przysłupowo-szachulcowa, znika w zastraszającym tempie (fot. A. Lipin)

Wszyscy doskonale rozumiemy trudności finansowe państwa przy ogromie potrzebujących pomocy. Ale trudniej już zrozumieć dlaczego domy przysłupowe wciąż muszą czekać na swą kolej, kiedy potrzebują pomocy TERAZ. Zwłaszcza, że hojną pomoc otrzymują np. zabytki sakralne. Niezrozumienie rośnie tym bardziej, że domy przysłupowe nie mogą czekać w nieskończoność. A ich użyteczność jest niepodważalna. W tych domach mieszkają ludzie, prowadzone są punkty usługowe i handlowe, rozwija się życie społeczne i kulturalne, przyciągają turystów generując lokalne dochody.
Siła architektury przysłupowo-szachulcowej - drewno i glina - stanowi zarazem o jej kruchości. Dobrze zakonserwowane i zadbane - przetrwały stulecia. Lekceważone przez powołane do ich ochrony instytucje - nie postoją długo. Zapał i determinacja właścicieli nie wystarczy. Chyba, że o to właśnie chodzi? Może wyrok wydany dziesiątki lat temu przez komunistyczną Polskę, nazywającą z pogardą "pruskim murem" budownictwo serbskich Łużyczan, niewykonany przez kipiel w sierpniu 2010 r., został tylko odroczony? A wykona się go po cichu...
Ułatwi to stan prawny. Po polskiej stronie Górnych Łużyc spośród 600 domów przysłupowych 2/3 NIE SĄ wpisane do rejestru zabytków i NIE SĄ prawnie chronione.

W bogatyńskiej zabudowie przysłupowo-szachulcowej wciąż drzemie ogromny potencjał turystyczno-historyczny. Trzeba go tylko czym prędzej wydobyć (fot. A. Lipin)

Jako rodowity Górnołużyczanin, były górnik KWB Turów i wieloletni mieszkaniec Bogatyni chcę przypomnieć wszystkim w Warszawie, Wrocławiu, Jeleniej Górze i w całej Polsce, że pieniądze na RATOWANIE DOMÓW SZACHULCOWO-PRZYSŁUPOWYCH Bogatyni się NALEŻĄ !

Dlaczego? Bo od 1945 r. ta niewielka gmina ogromnym kosztem przyrodniczym, społecznym i kulturowym dostarcza WAM wszystkim energię elektryczną. Wykrwawia się z tego co tutaj najcenniejsze. Nie tylko z węgla. Gmina straciła coś znacznie cenniejszego: wody lecznicze i piękną architekturę uzdrowiskową w Opolnie-Zdroju, przepiękne pałace i dwory w Nadrzeczu i Rybarzowicach, malowniczy krajobraz Gór Izerskich i ich Pogórza, bogato owocujące tereny sadownicze; całkowicie zniknęło 5, niemal całkowicie - 3, zaś w znacznej części - 2 ludne i bogate wsie. Sama Bogatynia została w 1/3 okaleczona bezsensownym wyburzeniem północnej zabudowy, z wieloma przysłupowo-szachulcowymi zagrodami. Niemal co drugi młody mieszkaniec Kotliny Turoszowskiej jest alergikiem, a zapadalność na nowotwory, choroby układu krążenia i inne schorzenia wywoływane przez nadmierne obciążenie środowiska przemysłem, jest wyższa niż średnia krajowa!

Za to, że najpierw państwo polskie osiedliło tu ludzi, a potem zafundowało nam - urodzonym w gminie bogatyńskiej - nieznośnie do życia środowisko, należy się REKOMPENSATA. Choćby w postaci ratowania tego dziedzictwa, które tu jeszcze pozostało. To nie jałmużna. Kosztem mieszkańców gminy do budżetu państwowego odprowadzane są ogromne podatki. Pieniądze na zabytki zwyczajnie się Górnołużyczanom NALEŻĄ.

Dość traktowania Górnych Łużyc i sąsiedniego Śląska niczym kolonii. Zdobyczy którą po najechaniu się eksploatuje, a po wywiezieniu łupów - porzuca. Czasy kolonialne minęły, a w cywilizowanej Europie nie ma miejsca dla kolonialnych zakusów. Kto myśli inaczej niech się przyłączy do prorosyjskich oddziałów "samoobrony" na Ukrainie.

Bogatynia Dolna. Już jej nie ma. Ponad 100 domostw zostało wyburzonych podczas rozbudowy Kopalni Węgla Brunatnego Turów (arch. A. Lipin)

Apeluję ponownie, po bez mała 4 latach w znacznej mierze straconych, o otoczenie domów przysłupowych SPECJALNĄ TROSKĄ. Tak jak w rodzinie opieką otacza się starego, lecz wciąż żyjącego antenata.
Prosiłem o to w sierpniowe popowodziowe dni 2010 r. i prośbę swą ponawiam: by wraz z samorządami - lokalnymi i regionalnym oraz partnerami z państw ościennych, opracować program rewitalizacji zabudowy górnołużyckiej. Nie tylko w gminie Bogatynia, ale w całej Krainie Domów Przysłupowych. Program taki powinien objąć także inne rodzaje architektury ludowej na Górnych Łużycach i na Śląsku. Ze specjalnym względem dla drewnianej zabudowy sudeckiej.
Powinni zostać do niego zaproszeni architekci, urbaniści, planiści, rzemieślnicy, artyści, historycy i przedstawiciele organizacji pozarządowych zajmujących się regionalizmem. Rzetelnie opracowany program, wsparty przez wszystkie szczeble samorządowe, a przede wszystkim poparty przez władze centralne, miałby szansę zdobyć fundusze w nowym programowaniu unijnym. Tak, aby odbudowa architektury regionalnej stała się motorem pozytywnych przemian w południowo-zachodniej Polsce.
Nie igrzyska, nie wybujałe ambicje, a zwykłe proste, acz piękne domy przysłupowe potrzebują wsparcia. Toczy się w nich życie już czwartego pokolenia Polaków.

Stolica naszego województwa dolnośląskiego za półtora roku stanie się Europejską Stolicą Kultury. A wojewódzka prowincja, zarazem brama do Zachodniej Europy, stanie się europejskim cmentarzyskiem ludowej architektury. Wstyd Panowie Ministrowie, Marszałkowie, Starostowie i Burmistrzowie. WSTYD!

Arkadiusz Lipin

 
 
 
 

Tagi: · domy przysłupowe · zabytki · ochrona krajobrazu

Linki: · Dom otwarty - dom przysłupowy · Nowe domy w Kromnowie · A leją (wodę) zasłużeni

 
ExpresMenu
 

Zobacz więcej

 
 

© Góry Izerskie 2006-2017

http://www.goryizerskie.pl

newsletter kontakt redakcja prywatność archiwum spis treści facebook partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: montaż haków holowniczych regały magazynowe plomby gwarancyjne sprzątanie Wrocław