ciasteczkaWażne: Pozostawiamy ciasteczka. Przeglądając nasz serwis AKCEPTUJESZ naszą politykę prywatnościOK, schowaj.

 

Magazyn Turystyczno-Krajoznawczy GÓRY IZERSKIE

GÓRY IZERSKIE na wyciągnięcie ręki

Atrakcje Wieże widokowe    Wędrówki Rower Narty Na wózku Bezpiecznie Bliżej gór Las Historia Legendy


 

• start  » Relacje  » Trzy królewskie wędrówki

 
 

Napisany: 2013-07-26

Trzy królewskie wędrówki

Miłośnicy Górnych Łużyc z woj. dolnośląskiego i Saksonii wspólnie wędrowali szlakiem Via Regia podczas trzech wypraw

Od ponad ośmiu wieków kraje i miasta między Dnieprem, Wisłą, Łabą, Renem i Pirenejami łączy jeden z głównych europejskich szlaków komunikacyjnych - Via Regia czyli "Droga Królewska". Na jej trasie rozwinęły tak znaczące ośrodki, jak Kijów, Lwów, Kraków, Wrocław, Lipsk, Frankfurt czy Moguncja. Szlak przebiega także przez Lubań. Od sześciu lat Via Regia - podobnie jak szlak jakubowy z Camino de Santiago - należy do grupy Europejskich Szlaków Kulturowych i wzbudza coraz większe zainteresowanie.

W czerwcu i lipcu br. wędrówki Via Regia organizowało lubańskie Stowarzyszenie Południowo-Zachodnie Forum Samorządu Terytorialnego POGRANICZE we współpracy z organizacją Christlich-Soziales Bildungswerk Sachsen z Miltitz koło Bautzen, w ramach polsko-niemieckiego projektu zatytułowanego Via Regia: poznać Europę - od historii do przyszłości.

Uczestnicy przemierzyli dotąd trasę z Lwówka Śląskiego do Lubania (8 czerwca 2013), z Bolesławca do Lubania (22 czerwca 2013) oraz z Lubania do Zgorzelca (6 lipca 2013), pokonując każdorazowo ok. 25 kilometrów.

Do końca października 2013 r. w ramach tej akcji odbędą się jeszcze 4 wędrówki, do udziału w których organizatorzy zapraszają wszystkich zainteresowanych. Udział w przejściach jest bezpłatny. Już za dwa tygodnie, w sobotę 3 sierpnia, ponownie będzie można wziąć udział w wyprawie z Lubania do Zgorzelca. Tym razem na uczestników wędrówki czeka wyzwanie w postaci odnalezienia dawnej Via Regia, pozbawionej oznakowania. Będzie więc to swojego rodzaju ćwiczenie terenowe w odszukiwaniu traktów.

Dalsze informacje i zgłoszenia - Daniel Zawada

  • Stowarzyszenie Południowo-Zachodnie Forum Samorządu Terytorialnego "Pogranicze"
  • ul. Armii Krajowej 30
  • 59-800 Lubań
  • e-mail: zawada@pogranicze-csb.home.pl

Tymczasem, w oczekiwaniu na kolejne wędrowanie Via Regia przez Lubań, zapraszamy do lektury relacji z dotychczasowych wypraw.

WĘDRÓWKA I, 8 czerwca 2013 r., z LWÓWKA ŚLĄSKIEGO do LUBANIA

(fot. uczestnicy wędrówek)

Pierwsza z tegorocznej edycji wędrówek po dawnej Drodze Królewskiej, w ramach projektu "Via Regia: poznać Europę - od historii do przyszłości", była w zasadzie aneksem do ubiegłorocznej serii historycznych spacerów. Zaplanowane bowiem na początek lipca 2012 roku przejście ze Lwówka Śląskiego do Lubania musiało zostać zmodyfikowane z racji mającej kilka dni wcześniej ulewy i powodzi w rejonie, przez który prowadziła zaplanowana trasa. Wędrując skorzystano wówczas z rowerowego szlaku ER-4.

Ubiegłoroczna zaległość miała zostać więc nadrobiona właśnie 8 czerwca tego roku. Na przeszkodzie stanęły jednak... obfite opady deszczu sprzed kilku dni, które dokumentnie zalały leśne odcinki szlaku w rejonie Niwnic i Radostowa. Jak widać historia lubi się powtarzać - zwłaszcza gdy przyświeca motto "Od historii do przyszłości". Tak więc i tym razem zdecydowano się na wędrówkę rowerowym szlakiem ER-4, który na pierwszych 8 km pokrywa się z lokalną szosą i prowadzącą nią Drogą św. Jakuba Via Regia. Później jednak należało odbić nieco dalej na północ, aż na skraj Gościszowa. I do tego momentu nic nie zapowiadało późniejszych wydarzeń.

Na leśnym odcinku między Gościszowem a Mściszowem rozpętało się istne oberwanie chmury, które przeszło w grad. Przed tą niespodzianką nie chroniły gałęzie drzew ani wodoodporne kurtki. Dwudziestominutowe "bombardowanie" spowodowało, że wielu uczestników wędrówki jeszcze kilka dni później mogło podziwiać piękne siniaki na swoich ramionach.

Ulewa przyniosła ze sobą także bardziej nieprzyjemne konsekwencje dla mieszkańców mijanych miejscowości - w jej wyniku przelała się woda ze stawów hodowlanych w Mściszowie i wchodząc do tej miejscowości wędrujący po Via Regia byli świadkami dramatu kilku rodzin, których domy położone między stawami znalazły się w środku rwącej rzeki...

Raz jeszcze natura pokazała swoją siłę, z którą musimy się liczyć w każdej chwili i podejmując każde ze swoich działań. Ta ucząca pokory wędrówka zakończyła się o godz. 1730 przekroczeniem dawnej śląsko-łużyckiej granicy w Lubaniu.

WĘDRÓWKA II, 22 czerwca 2013 r., z BOLESŁAWCA do LUBANIA

(fot. uczestnicy wędrówek)

Czy to gradobicie sprzed dwóch tygodni, czy zapowiedzi szczególnie wysokiej temperatury sprawiły, że w jadącym do Bolesławca pociągu spotkało się 14 wędrowców. Kolejna para dołączyła się już pod bolesławieckim ratuszem i już można było ruszyć do miejscowego sanktuarium Wniebowziętej Matki Kościoła, czyli najstarszej budowli starówki. Po obejściu promenadą świetnie zachowanych murów miejskich i dotarciu pod neoklasycystyczny pomnik zmarłego w Bolesławcu marszałka M. Kutuzowa, nadszedł czas na "pakiet startowy", czyli słodką bułkę i kubek kawy. Obok rozkładających się na rynku kramów Festiwalu Kultury Południowosłowiańskiej (czyli jednej z najważniejszych imprez plenerowych miasta nad Bobrem) grupa odważnych wędrowców - wszak gotowych na przejście 32-kilometrowego, najdłuższego w tegorocznej edycji odcinka Wysokiej Drogi - zajrzała jeszcze do odnowionego poewangelickiego kościoła powstałego na miejscu dawnego zamku książęcego, skąd droga wyprowadziła już na ul. Zgorzelecką ku kolebce miasta, czyli dzisiejszym Bolesławicom. To właśnie tu, przy dawnych Trzech Karczmach i kościele św. Jakuba znajdowała się przeprawa północnej odnogi Via Regia przez Bóbr. Jak gdyby mierząc się z rzeką droga prowadziła ul. Zabobrze i wiodła niemal pod bramę rosyjskiego cmentarza wojskowego.

Dalej czekała wędrowców droga-marzenie: zacieniony, szeroki leśny dukt z pierwszymi tego lata jagodami, którego ukoronowaniem była niezwykle malownicza i zaciszna wioska Mierzwin, którego mieszkańcom można pozazdrościć tyleż miejsca zamieszkania, co i dbałości o swoje domostwa. Wzór do naśladowania przez dziesiątki innych dolnośląskich miejscowości! Obrazu idylli dopełniały pierzaste, śnieżnobiałe chmury. I to właśnie one najbardziej przyciągały wzrok na kolejnych śródpolnych kilometrach. Otwarta przestrzeń i coraz bardziej przypominające o sobie słońce.

Chyba jeszcze nie było aż tak źle, skoro w akcie społecznego zaangażowania wędrujący ustawili dwa Pomniki Czynu Znakarskiego, które na rozstajnych ścieżkach wskazywać będą właściwy kierunek pątnikom idącym Dolnośląską Drogą św. Jakuba.
Każdy krok zbliżający do Nowogrodźca był obietnicą ochłody i cienia, lecz tym razem to niewielkie przecież miasto w niedający się niczym wytłumaczyć sposób postanowiło tym razem rozciągać się niewiarygodnie długo, za każdym zakrętem odkrywając przed oczami długą prostą, która nazbyt powoli zbliżała do widocznego przecież już od dawna, charakterystycznego, saksońskiego w kształcie zwieńczenia miejscowego kościoła. Aż wreszcie jest - domykający się z dwóch stron piaskowcowym łukiem dawny mur miejski, przed którym neogotycka kaplica niewątpliwie nawiązująca do dawnego miejsca schronienia dla wędrowców, pozwolił wejść na rynek Nowogrodźca. Wydłużony, ciągnący się praktycznie aż po drugi skraj miasteczka pozwolił skryć się w cieniu: najpierw przedsionka kościoła św. Piotra i Pawła, a potem pod parasolem. Nastała sjesta...

A po niej szybka decyzja - idziemy "po Bożemu", czyli asfaltową szosą oznakowaną muszlą, a nie uwidocznioną na mapie leśną drogą. Powód? Zbierające się chmary żarłocznych komarów. Wystarczyła kępka drzew, aby kąśliwe insekty boleśnie przypominały o swojej obecności. Z kolei wyjście z cienia na palące słonce przypominało, że nawet najlepszy filtr UV ma swoją ograniczoną wydolność. Ukojenie dawała tylko toczące swój nurt poniżej drogi Kwisa, która przypominała, że właśnie tutaj znajdowała się przez wieki granica między Śląskiem i Łużycami. Dziś trudno uwierzyć, że znajdujące się na wyciągnięcie ręki domy w Nawojowie Łużyckim czy Radogoszczy rządziły się zupełnie innymi prawami, niż te w Nawojowie Śląskim czy Uniegoszczy. Paradoks granic i wielkiej polityki...

Nie minęła jeszcze godzina 18, gdy niespiesznym krokiem udało się minąć tę dawną linię podziału mostem na Kwisie w Lubaniu, skąd jeszcze tylko kilka kroków, by wraz z hejnałem z wieży lubańskiego ratusza można było obejrzeć historyczną straż miejską i to wszystko, co przygotowano w ramach Dni Lubania. Tak jak Bolesławiec żegnał nas swoim świętem kultury południowosłowiańskiej, tak miasto na Górnych Łużycach - witało wspomnieniem dawnych dziejów górnołużyckiej Via Regia.

Wędrówka III, 6 lipca 2013 r., z LUBANIA do ZGORZELCA

(fot. uczestnicy wędrówek)

Trzecia z tegorocznych sobotnich wędrówek Drogą Królewską jako jedyna pokryła się co do trasy z przejściami z roku 2012. Ale i okazja ku temu była szczególna. Lipcowy spacer prowadził Drogą św. Jakuba Via Regia z Lubania do Zgorzelca i wpisał się w kalendarz odbywających się tego samego dnia jednodniowych przejść wzdłuż całej Via Regia w Saksonii, Saksonii-Anhalt i Turyngii z okazji 10-tej rocznicy otwarcia Ekumenicznego Szlaku Pątniczego z Gorlitz do Vacha. Ten 470-kilometrowy pieszy szlak był pierwszym odcinkiem Jakubowego Szlaku w Europie środkowo-wschodniej, umożliwił powstanie podobnych szlaków pątniczych w Polsce, a nade wszystko - bardzo mocno rozbudził zainteresowanie Via Regia w Niemczech i w Polsce.

Chcąc wyruszyć w drogę należało najpierw zapoznać się z jej przebiegiem. Doskonałą ku temu okazją była Wieża Bracka, skąd można dostrzec w terenie przebieg Wysokiej drogi. Natomiast ryciny znajdujące się w Lubańskim Centrum Historycznym w przybudówce do Wieży pozwoliły na wskazanie przebiegu dawnego traktu w obrębie starego Lubania.

Dalej droga wiodła sama - prosto. Jedynie w Pisarzowicach, miejscu narodzin XVI-wiecznego biskupa Wrocławia, Jakuba von Salza, należało odbić w kierunku północnym, by w Henrykowie wejść na drogę zachowującą swą ciągłość aż po skraj Zgorzelca. W Henrykowie - rzecz oczywista - nie sposób ominąć cisa, czyli najstarszego drzewa w Polsce. Ale powodowani porą (sobotnie przedpołudnie, czyli czas sprzątania większości polskich kościołów) zajrzeliśmy także do miejscowego kościoła św. Mikołaja. Okalające go krużganki wskazują, że w dawnych wiekach musiał on pełnić funkcję pątnicze. Także w środku czekała nielicha niespodzianka - nawet bywalcy Henrykowa mogli być zaskoczeni wmurowanymi w wewnętrzną północną ścianę renesansowe płyciny (prawdopodobnie) starej ambony. Rzecz to jeszcze do zgłębienia.

Przejście przez las do Sławnikowic to wymarzona trasa dla piechura: cień, jagody, na skraju lasu rozległe widoki i spokój. Wspomnienie mieszkającego tu niegdyś Ehrenfrieda von Tschirnhausa, współtwórcy miśnieńskiej porcelany, spojrzenie na kolejny z krzyży pokutnych i krótkie dojście do Gronowa. Bo przecież niepodobna minąć bez krótkiej wizyty pałacu odnawianego przez Wandę i Jörga Dück, który od kilku lat nie tylko remontują sam budynek, ale także starają się ożywić i zintegrować miejscową społeczność. Śladem tego jest chociażby wykonana przez nich tablica informacyjna, na której można poznać artystyczną rękę pani Wandy.

Aleja dorodnych dębów prowadzi na zachód i na jej końcu zarys wznoszącej się nad Görlitz Landeskrone oraz dwóch wież kościoła św. Piotra. Co jak co, ale w drodze do Zgorzelca zabłądzić niepodobna. Jako że kolejne kilometry mijały nader sprawnie, zostało jeszcze nieco czasu, by bliżej przyjrzeć się mijanemu zazwyczaj kościołowi w Jędrzychowicach. I tu - kolejna niespodzianka. Po jego południowej stronie (niegdyś była to główna strona wejściowa, w murze zachował się nieużywany już otwór bramny) zachowały się obszerne arkady, które jako żywo przypominają dawne miejsca noclegu dla pielgrzymów przy kościołach na hiszpańskim Camino de Santiago. Czyżby kolejna wskazówka, że nie brakowało ich także na łużyckiej Via Regia?

Wprawdzie dawne drogi nikną dziś między ich współczesnymi postaciami, gdzieś na łące między autostradą a linią kolejową, ale Zgorzelec już za miedzą czekał i witał. I obiecywał, że 3 sierpnia, kiedy znów będziemy iść z Lubania na zachód, ślady starych traktów znów doprowadzą nas do celu.

Relacje z wędrówek: Emil Mendyk - przewodnik turystyczny

 
 
 
 

Tagi: · wędrówki · szlaki turystyczne · trasy turystyczne

· www.viaregia.info · www.pogranicze-csb.home.pl

 
ExpresMenu
 

Zobacz więcej

 
 

© Góry Izerskie 2006-2017

http://www.goryizerskie.pl

newsletter kontakt redakcja prywatność archiwum spis treści facebook partnerzy też warto

 

 

 

Polecane: montaż haków holowniczych regały magazynowe plomby gwarancyjne sprzątanie Wrocław